Co kupić w Turcji? Czyli lista rzeczy, które zawsze przywożę do Polki. Bez pudła!

zakupy z Turcji, co kupić w Turcji
0 Flares Facebook 0 Twitter 0 Google+ 0 Pin It Share 0 Email -- 0 Flares ×

Już za 4 dni przyjeżdżam na kilka dni do Polski. Ostatni semestr studiów zmusza mnie do dość częstych przyjazdów (tutaj brawa i ukłony dla super-wyrozumiałych prowadzących – życie w Turcji i studia w Polsce? To możliwe :). Poza tym, czasami po prostu tęsknię za rodzinką, lasem, który mam 5 minut drogi od domu (kto żyje w tureckim ścisku i betonie Stambułu czy Ankary wie, że można naprawdę zatęsknić za zielenią), tym, że wszystko jest wiadome i znane. Czasami dostaję maile z pytaniami, co warto przywieźć z Turcji do Polski. Postanowiłam więc podzielić się z Wami listą rzeczy, które zawsze lądują w walizce. Zwykle są to rzeczy „na zamówienie”. Część jest oczywiście dostępna w Polsce – przywożę, jeśli w Turcji są lepszej jakości lub tańsze. Nie jest to zestawienie suwenirów, choć większość wymienionych tu rzeczy może być świetną pamiątką lub prezentem. Myślę, że taka lista może przydać się osobom, które przywożą coś z Turcji pierwszy raz i nie są pewne, co się spodoba, co zasmakuje, a co jest tańsze i łatwo dostępne w Polsce (i okaże się, że targamy w walizce olej z pestek winogron dostępny w Biedronce ;))

Co przywieźć z Turcji? Jedzenie.

  • Chałwę. W mojej walizce lądują: tradycyjna sezamowa, z pistacjami (kupuję tylko z Koski lub na wagę). Czekoladowa chałwa z A101 (najbardziej zasmakowała), bardziej zwarta i słodsza yaz helvası, czyli „chałwa letnia”. Kupiłam też kilka razy chałwę do podgrzania w piekarniku, ale jest dostępna w Almie, więc nie ma sensu przywozić. Czasami przywożę też met helvası (w pałeczkach). Osoby, które pamiętają chałwę w puszkach, która była rarytasem za komuny, mogą kupić właśnie taką – na pewno ożywi sentyment i okaże się o niebo smaczniejsza ;)
  • Pişmaniye, zwłaszcza dla dzieci – przepadają za „słodkimi włosami”. Pişmaniye to coś w rodzaju waty cukrowej, zwiniętej w kłębek. Nie znam nikogo, kto nie lubi :)
  • Rakı – przywiozłam tylko raz i… nikomu nie smakowała. Więcej o tym napoju tutaj.
  • Lokum i bakalie w ozdobnych opakowaniach. Wiele sklepów z bakaliami i słodyczami pięknie pakuje wybrane smakołyki. Kiedy chcę komuś zrobić ładniejszy, bardziej elegancki prezent, wybieram po kilka sztuk (np. lokum z granatem, z pistacjami, orzechy włoskie w fidze – moje ulubione), a pracownik układa je w ozdobnym pudełku, przewiązuje wstążką… i prezent gotowy. Przywiozłam nawet dla mojego promotora na obronę, ale… wszystko odbyło się tak szybko, że zapomniałam o prezencie w torebce! Nie było więc kwiatów, likierów, prezentów, a ja zjadłam wszystko w nagrodę za tytuł ;)
  • Tahina (pasta sezamowa) i pekmez. Wiem, że są dostępne w Polsce w orientalnych sklepach, ale wolę przywieźć w prezencie. Moja mama uwielbia połączenie tahiny z pekmezem, czyli „chałwę w płynie”. W przeciwieństwie do Turków, którzy jedzą pastę na śniadanie z chlebem, ona potrafi moczyć w niej drożdżowe ciasto… Rozpusta. I niebo w gębie, spróbujcie koniecznie.
  • Trochę bakalii. Nie ma sensu przywozić orzechów, ale ja zawsze mam specjalne zamówienie na prażoną kukurydzę (soslu misir) i dobrej jakości figi.
  • Dżem z płatków róży, dżem z bakłażana i orzechów włoskich. Ja nie przepadam za tureckimi dżemami, składającymi się głównie ze słodkiego syropu, ale dżem z bakłażana może być ciekawym kulinarnym odkryciem.
  • Przyprawy, zwłaszcza mieszankę kahvaltilik, która jest często sprzedawana w rulonikach, a przyprawy są ułożone warstwowo; czarnuszkę. Czasem również kwaśny syrop z granatów, Nar ekşisi.
  • Konserwowane liście winogron, do robienia sarmy (gołąbki z liści winogron – bardzo proste do przyrządzenia, jeśli mamy rzeczone liście :))
  • Olej z orzechów laskowychkupujęjeśli udaje mi się znaleźć małe opakowanie.

Nie polecam kupować jedzenia na bazarach, ale w zwykłych supermarketach lub sklepach z bakaliami.

Sprzedawane np. na Krytym Bazarze lokum mają często zawyżone ceny - polecam wstąpić do sklepów z bakaliami, np. sieci Tuğba Kuruyemiş.

Sprzedawane np. na Krytym Bazarze lokum mają często zawyżone ceny – polecam wstąpić do sklepów z bakaliami, np. sieci Tuğba Kuruyemiş.

Czarnuszka, syrop z granatów, kukurydza i lokum - tym razem przywiozę z Turcji do Polski głównie takie pyszności.
Tym razem u mnie: kukurydza, czarnuszka (z marketu ;)), sos z granatów, lokum.

Pişmaniye, co kupić w Turcji

Produkcja pişmaniye. W smaku pişmaniye przypomina watę cukrową, ale błyskawicznie rozpuszcza się w ustach. Pycha!

Co przywieźć z Turcji? Kosmetyki, mydła, produkty naturalne.

  • Olej z czarnuszki (lub inny, dostosowany do Waszych potrzeb: np. czosnkowy, różany, jaśminowy…). Są łatwo dostępne, a wybór powala na kolana.
  • Naturalne mydełka z bazarów: np. oliwkowe, z opuncji figowej (uwaga, jeśli macie cerę wrażliwą!)
  • Hennę do włosów, jeśli ktoś w rodzinie lub znajomych używa tego cuda :)
  • Szwagier poprosił mnie o… turecki olej do golenia, popularny w Wielkiej Brytanii. A w Turcji? Ni widu, ni słychu, jutro raz jeszcze idę przeszukać stragany.
  • Więcej o tym, jakie kosmetyki warto przywieźć z Turcji, tutaj.

Moje ulubione: olej do włosów, olej jaśminowy i ze słodkich migdałów

Co przywieźć z Turcji? Pamiątki, akcesoria, wyposażenie domu

Nie będę pisać o dywanach i ogromnych fajkach wodnych (choć rzeczywiście raz zdarzyło mi się przywieźć nargile z tytoniem na prezent ślubny). Zwykle są wciskane turystom po horrendalnych cenach (fajka, która w sklepie z sziszami kosztuje 20 TL, na bazarze może już kosztować 150). Nie wiem, czy są jeszcze osoby, które z Turcji przywożą dywany, kożuchy i skóry – jeśli komuś się chce, gratuluję samozaparcia!

Skupię się na rzeczach, które nie wypełniają całej walizki:

  • Szklaneczki – tulipanki do herbaty, najlepiej w zestawie z herbatą. Można pokusić się też o przywiezienie czajnika do parzenia herbaty po turecku :) Na miejskich bazarach lub sklepach z różnościami (tzw. yok yokcu – yok yok – nie ma niczego, czyli wszystko jest) czajniki kosztują od 15 do 100 TLY (w zależności od rozmiaru, materiałów, wykonania). Zestaw najtańszych szklanek to wydatek rzędu 2-5 TLY, te ładniejsze, trwalsze i z wzorkami kosztują ok. 15-30 TLY/6 sztuk (choć oczywiście są i droższe).
  • Miniaturowe filiżanki do kawy po turecku. Moim znajomym bardzo spodobały się zestawy w stylu osmańskim, ale jeśli ktoś ma nowocześnie urządzony dom, taki zestaw będzie skrywany gdzieś na dnie szafki. [tutaj możesz przeczytać, jak zaparzyć oryginalną kawę po turecku]
  • Tradycyjne osmańskie wyroby miedziane, np. właśnie dzbanuszki do kawy.
  • Ceramika, porcelana: małe miseczki, podkładki pod czajnik/gorący garnek. Polecam oryginalną porcelanę z Kütahyi i charakterystycznie malowane wyroby z İzniku (płytki z İzniku można znaleźć nawet w muzeum Hagia Sophia – tak, na ścianach, a nie w sklepie :))
  • Jeśli mamy pewność, że taki prezent spodoba się obdarowanej osobie, można pokusić się o zamówienie obrazka lub ceramiki z wykaligrafowanym imieniem obdarowanego. Można wybrać gotowy wzór lub poprosić o własny.
  • Saszetki, portfele, z wyhaftowanymi słynnymi budynkami lub tureckimi wzorami – są tanie i zawsze się przydają: ja sama noszę w torebce kilka i bardzo ułatwia mi to organizację (fenomenu czarnej dziury – damskiej torebki chyba nie muszę tłumaczyć?)
  • Dla przyjaciółek: perfumy z kranika. Tak, to oczywiście podróbki, ale wszystkie znajome chwalą sobie wybór zapachów i jakość – rzeczywiście perfumy długo utrzymują się na skórze i pachną zdumiewająco podobnie do oryginałów. Nie mówię tutaj o podróbkach sprzedawanych na bazarach, w butelkach jak oryginały, ale o tych rozlewanych z kraników na mililitry.
  • Ozdoby z „Okiem proroka” – tutaj wybór jest bardzo duży: od breloczków, zawieszek, obrazków, po złotą biżuterię.

tureckie pamiątki

Typowa filiżanka do kawy po turecku. Piękna, prawda?

 

Choć malowanie wizerunków ludzi i zwierząt jest zabronione w islamie, mistrzowie kaligrafii często tworzą z arabskich i osmańskich inskrypcji podobizny bajecznych ptaków, lwów, koni. Na tym obrazku jest kilkanaście arabskich słów, w tym imię Allaha. Średniej wielkości obrazek (około A3), na dobrym gatunkowo papierze, to koszt 20-50 TLY

Osoby o bardziej zasobnych portfelach mogą sobie pozwolić na kaligrafowane obrazy, także na zamówienie.

Oczywiście mamy o wiele więcej możliwości, a jeśli wybieramy pamiątki dla siebie podczas wakacyjnej podróży, naszym ograniczeniem jest tylko wyobraźnia i… portfel, a raczej umiejętności targowania się. Częstą sugestią na pytanie skierowanej do moich znajomych, co im przywieźć tym razem, słyszę: „Przywieź mi ładnego Turka…„. Jednej krzepkiej cioteczce przywiozłam nawet zdjęcie Tarkana w ramce, żeby już przestała ze mnie żartować! ;) Niestety muszę uprzedzić, że sprowadzenie Turka jako prezentu nie podlega reklamacjom, a o i wymianę na nowszy model bywa trudno.

Co dodacie do listy? Będę wdzięczna za podpowiedzi – tym razem mam (wyjątkowo!) trochę miejsca w walizce ;)

The following two tabs change content below.

Gosia (Rodzynki Sułtańskie)

Blog Rodzynki Sułtańskie powstał w 2012 roku i jest subiektywnym przeglądem blasków i cieni życia w kraju minaretów - piszę o kulturze, języku, kuchni, oswajaniu orientu, ale też uczeniu się siebie w nowym otoczeniu kulturowym. Więcej znajdziesz w zakładce "O blogu". Kontakt/współpraca: RodzynekSultanski [@] gmail.com

23 przemyślenia na temat “Co kupić w Turcji? Czyli lista rzeczy, które zawsze przywożę do Polki. Bez pudła!”

  1. ~Basia pisze:

    Nigdy nie próbowałam syropu z granatów, następnym razem będzie to mój priorytet. Ja przywożę ze sobą oczywiście sahlep i gotuje wyśmienity. Baklave ale tylko na pierwsze dni po powrocie, żeby wszamac. Ubrania z outletow :) ręcznie robione wyroby na szydelkach. Myjki- scruby na pelling pod prysznicem. Fistaszki w soji, ojojoj jakie to pyszne. Sól cytrynowa, cynamon, goździki, turecki szafran, sumac, liście laurowe ( jaki aromat). Moze to śmieszne, ale przywożę pościel i ręczniki najchętniej od Madame coco. Mydl z oleju jałowca, moje ulubione :)

  2. ~Indica pisze:

    Swietny Blog. Dzieki za ciekawe informacje. Chcialm zapytac o miod? Poniewaz wraz z mezem jestesmy fanami tego produktu, wiem, ze w Turcji tez sa tradycje bartnicze. Jaki i gdzie kupowac i jakie sa ceny? Czy wiesz cos o tym? Wybieramy sie doslownie w przyszlym tygodniu i troche bedziemy podrozowac po Turcji. Spelniamy marzenia. Co z ceramika? Czy tylko tradycyjna czy tez wspolczesna? Czy macie galerie ze sztuka wspolczesna?

  3. Ewa pisze:

    Szkoda, że nie przeczytałam wcześniej. kompletnie nie wiedziałam co kupić ciekawego.

  4. ~Martinika pisze:

    Do listy warto by dodac oliwki, zdecydowanie. Takiego smaku nie znajdziemy w Polsce! Również warto kupić orzeszki w miodzie, ładnie poukładane takimi jakby warstwami (tu obrazek, nie reklama strony! http://orientalneklimaty.pl/kategorie/115-orzechy-w-miodzie-450g.html) I jeszcze orzeszki mielone w miodzie, jakby krem – palce lizać.

    Można również dokupić mięso na kebaba, zrobić w domu łatwo, tylko wiadomo, długo nie trzymać, bo się zepsuje. Jest jeszcze Çiğ köfte, to już kto lubi, bo jest bardzo ostre!

    Pozdrawiam

  5. ~Aga pisze:

    Mnie Turcja zafascynowała ceramiką i szalami. Istambuł niestety dość drogi, ale w marketach można zakupić nektar z granatów- polecam do herbaty- daje posmak jak z pigwą. Szale najładniejsze i najtańsze widziałam w Kapadocji – warto zwrócić uwagę na te z tradycyjnymi wzorami – granatów czy kwiatów tulipanów, niektóre to wręcz odwzorowanie zdobień z płytek w meczetach – piękna i bardzo oryginalna pamiątka. Teraz sama żałuję, ze zakupiłam tylko dwa. I oczywiście przepiękna ceramika. Talerz ręcznie malowany w tradycyjne wzory zawsze przykuwa wzrok biesiadników i rodzi pytania. A o Turcji warto opowiadać.

  6. ~Kama pisze:

    Sos z granatów jest obłędny. Dobrej jakości jest gęsty, słodko kwaśny. Pyszny. Kupiłam go na suku w Uhr. Wschodnia Turcja jest piękna. Szkoda że od pewnego czasu nie organizuje sie tam wycieczek. Co do Tunezji to warto kupić ceramikę . Byłam z zeszłym roku w Tunezji tez z Alfa Starem i rezydentka odradzała nam chodzenie na suk w Sousse. Drogo, nachalnie i dość nieprzyjemni sprzedawcy. Z przyjemnością za to wspominam zakupy w starej medinie w Hamammet. Czysto, spokojnie, przyjemnie i sporo pięknych wyrobów.

  7. ~Mela pisze:

    Ja z Turcji przywiozłam w zeszłym roku kilka pięknych szali dla mojej mamy i sióstr, w tym roku lecę do Tunezji z alfa starem, będziemy w Sousse, podobno jest tam świetny suk, na którym można nieżle się obkupić, czego nie omieszkam zrobić :) a, i z Turcji zawsze przywoż przyprawy, są boskie, aromatyczne i bardzo pikantne.

  8. baton pistacjowy! taki zielony, o matko! nigdzie tego znalezc nie moge, mialam nadzieje,ze gdzies w maroku dorwe (tu strasznie popularne tureckie slodycze) ale nic..:(

  9. Marta pisze:

    Bardzo praktyczny wpis. Jak wybiorę się kiedyś do Turcji (jeszcze nie miałam okazji, chociaż bardzo bym chciała) to doskonale będę wiedziała, co sobie kupić na miejscu :)

  10. kaśka pisze:

    świetny artykuł:) pismaniye są rzeczywiśćie niesamowicie dobre:)

  11. Jo pisze:

    Lokum, chałwę pistacjową i pismaniye uwielbiam i często kupuję przez internetnajbardziej lubię kolczyki, które dostałam właśnie z Turcji z Okiem Proroka, nie ma osoby, która by się nimi nie zachwyciła ;)do Twojej listy mogę dodać jedynie raki dla miłośników trunków i okulary, nic innego do głowy mi nie przychodzi ;)

  12. T pisze:

    Teraz będę wiedzieć co mogę przywieźć z Turcji. A pewnie niedługo tam będę :)

  13. Invierno pisze:

    Próbowałam lub mam dużo z tych rzeczy, bo moi rodzice jeździli do Turcji – mama kilka razy z Comeniusami, a tata z firmy. Do naszych must have w domu należy syrop z granatów, używamy często do sałatek, zwłaszcza latem, jest genialny! Na szczęście można go spotkać czasami w polskich supermarketach.Chałwy lubimy wszyscy, a moja teściowa uwielbia i jest w stanie zjeść jedną w kilka minut;) Co do lokum, to zależy które. Powinnaś do listy kosmetyków dopisać kohl w proszku. Koleżanka mi przywiozła wraz z pięknym opakowaniem. I jak zawsze byłam okropnie nieuzdolniona w kwestii robienia kresek na powiekach, to pomalowanie kohlem dolnej i górnej linii wodnej jest bajecznie proste i efektowne. Dostęp do naturalnych kosmetyków na straganach – zazdroszczę. A tak w ogóle, to jak czytam u ciebie o jedzeniu, nabieram ochoty na wyjazd do Turcji :D

    1. Kohl w proszku – racja! Sama ostatnio chciałam kupić, ale mam małe oczy i pomyślałam, że będę głupio wyglądać :) Ale na prezent super :)Cóż zrobić… niedługo lato, WizzAir już lata do Stambułu przez Budapeszt, nic tylko przyjeżdżać ;)

    2. Invierno pisze:

      większe masz niż ja – spróbuj!

    3. Izabella P. pisze:

      Przy odrobinie wprawy można nauczyć się nakładać kohl tylko na górną linię wodną z pominięciem dolnej. Efekt może nie jest tak samo spektakularny, ale i tak przebija zwykłe kredki czy eyelinery. I dalej można hipnotyzować spojrzeniem. :)PS Również jestem posiadaczką małych oczu.

  14. Super post, lubię takie ponieważ zdarza się, ze jadę do jakiegoś kraju i nie wiem co warto stamtąd przywieźć do domu. Mam nadzieję, że wkrótce skorzystam:)

  15. Yosun pisze:

    Ja już nie wożę lokum ani pişmaniye, prezenty przestały być docenione po znalezieniu ich w Empiku :D Za to ostatnio przywoziłam kremy różane firmy Harem’s. Po pierwszym kremie zebrałam 3 kolejne zamówienia, więc chyba się podoba :)

    1. Ale przecież takie targane na lotnisko w stambulskim metrze smakuje lepiej! :DNie próbowałam tych kremów, spróbuję tym razem :)Jeszcze przypomniałam sobie o oleju do golenia, ale nie wiem, czy znajdę (podobno jest słynny w Turcji, ale tu tradycyjnie nikt nic nie wie ;))

    2. Yosun pisze:

      To te moje powinny być super dobre, lecą do domu trzema samolotami, więc ciągnięte są w sumie przez cztery lotniska :D O olej spytałam mojego faceta, też nie wie.

  16. Anonymous pisze:

    U mnie jeszcze dużą popularnością cieszy się czekolada z pistacjami (koleżanka która jest czekoladożercą gdy ostatnio spróbowała taką czekoladę pochłonęła tabliczkę w niecałe 5min. i już zamówiła sobie kolejne :P ) poza tym przywożę jeszcze pul biber i różne marynowane papryki.Co studiujesz i jak ci się udaje to pogodzić z życiem w Turcji? Wiem, że to pytanie dość osobiste, ale jestem po prostu ciekawa gdzie są tak wyrozumiali wykładowcy ;) właśnie kończę studia i sama zastanawiam się co robić dalej.

    1. O, kupię nawet tę czekoladę, dzięki! Studiuję grafikę (zaocznie), jestem na ostatnim roku i jedyny problem miałam z zajęciami w pracowni, bo sama w domu nie odbiję sobie linorytu :) Ale teraz już większość projektów wysyłałam mailowo i jest ok – odpukać, bo jeszcze nie koniec ;) Kiedy zaczynałam przygodę z Turcją byłam też na ostatnim roku dziennikarstwa na UWr, w trybie dziennym i udało mi się obronić bez problemu (ale jeszcze nie odebrałam dyplomu, ups!)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


0 Flares Facebook 0 Twitter 0 Google+ 0 Pin It Share 0 Email -- 0 Flares ×