Spóźnisz się na lot – co robić? Moje koszmarne włoskie wakacje

Co robić, kiedy spóźnisz się na lot? Porady podróżnicze
0 Flares Facebook 0 Twitter 0 Google+ 0 Pin It Share 0 Email -- 0 Flares ×

Dobrze wiesz, że odprawa kończy się 40 minut przed odlotem. Dokładnie planujesz swój czas; tak, żeby być na lotnisku nawet 2 godziny wcześniej. Ale okazuje się, że strajkują pracownicy metra. Albo nie możesz złapać taksówki. I kiedy z językiem na wierzchu docierasz na lotnisko… już jest po odprawie. Wymarzona podróż przepada. A co zrobisz, kiedy masz przesiadkę i spóźniasz się na drugi lot?

Moje koszmarne włoskie wakacje

Ja najgorszą przygodę przeżyłam we Włoszech. Miałam lot z Gdańska do Rzymu, a stamtąd miałam podróżować na południe Italii (lot do Lamezia Terme). Pierwszy lot Wizzairem, drugi chyba Alitalią. Nie pamiętam, bo drugiego lotu w ogóle nie było. A raczej był, ale beze mnie na pokładzie. Wizz był opóźniony o prawie dwie godziny, później wyjątkowo długo trwała kontrola i czekanie na bagaż. Opóźnienie było zbyt małe, żeby domagać się od Wizz odszkodowania. Cóż zrobić? Zrezygnowałam z lotu, wybrałam kolej. Bilet przepadł. Trzeba zapłacić 50 euro i spędzić kilka godzin w pociągu. Całe szczęście, że nie był to lot do innego kraju (zwłaszcza takiego, do którego potrzebna jest wiza! Już wyobrażam sobie te miesiące na lotnisku jak z filmu Terminal…)

Któż nie pamięta roli Toma Hanksa w roli Wiktora z Krakozji? Co ciekawe, film jest oparty na prawdziwych wydarzeniach -podobna historia spotkała Irakijczyka, Sir, Alfreda

Zdjęcie stąd

Miałam nauczkę. Postanowiłam, że w drogę powrotną z Tropei do Rzymu wybiorę się pociągiem (z dużym zapasem czasowym!). Ale los chciał, żebym na długo pamiętała ten pobyt we Włoszech. Tak, pociągi też miewają opóźnienia. Czasem spore.

A później okazało się, że strajkują pracownicy transportu publicznego i kolejka do lotniska Fumicino nie jeździ zgodnie z rozkładem, tylko o wiele rzadziej. Na lotnisku byliśmy 45 minut przed odlotem. Ufff, zdążyliśmy!

A jednak nie. WizzAir zmienił wtedy rozkład lotów. Nasz przesunięto o pół godziny… wcześniej. Zostaliśmy o tym poinformowani mailowo, więc znów odszkodowanie nie wchodzi w grę. Cóż, kto sprawdzał maila, ucząc się, jak robić limoncello?

Zostaliśmy w Fiumicino. Koleżanka, z którą podróżowałam, miała następnego dnia (!) ważną rozmowę kwalifikacyjną. Ja pracowałam w PR, mój szef dość łagodnie podchodził do kwestii moich wyjazdów, ale też nie mogłam testować jego cierpliwości i delegować kolejnych zadań kolegom.

Fiumicino. Panika. A co najśmieszniejsze – zero kasy na koncie.

Bez internetu, żeby kupić inny bilet. Bez pieniędzy. Bez karty kredytowej.

Bilety kupowane na lotnisku są o wiele droższe; nie było mowy o żadnym last minute. Z płaczem zadzwoniłam wtedy do znajomych z pracy…

Słuchajcie, jestem w Rzymie, nie mam na powrót, muszę natychmiast kupić bilet… Możecie przesłać na konto mojej koleżanki 1500 zł?

 

Brzmi jak z komedii, prawda? Wcale nie było mi do śmiechu. Znajomi stanęli na wysokości zadania. W 15 minut miałam pieniądze na koncie. Kupiłam bilet.

Co ciekawe, wcale nie był to koniec przygody. Kiedy już czekałam przy bramce, okazało się, że z powodu opadów śniegu w Polsce… lot odwołano. Na szczęście tu zajęły się już nami linie lotnicze, zapewniając hotel na dwa dni, dzięki czemu mogliśmy jeszcze pozwiedzać wieczne miasto.

Przygody, przygody! Dzisiaj możemy się z nich śmiać. Ale warto wiedzieć, jak zabezpieczyć się na wypadek niespodzianek.

 

- Co zrobić, jeśli spóźnisz się na lot? -

1. Zapobiegać, nie leczyć, czyli po pierwsze: nie spóźniaj się!

Lepiej przeczekać swoje na lotnisku, niż sięgać po ostatnią złotówkę. Ja lubię mieć co najmniej kilka godzin zapasu; jeśli mam przesiadkę, wolę nawet nocować na lotnisku (w Madrycie spałam na taśmach bagażowych – były całkiem wygodne! ;))

2. Spóźnienie a przesiadka? Mądrze planuj!

Jeśli masz przesiadkę, ale lecisz tymi samymi liniami (np. Poznań – Monachium Lufthansą i później tymi samymi liniami Monachium – Stambuł), nie musisz się stresować. W przypadku opóźnienia, linia zapewni Ci drugi lot. Bagaż zostanie wysłany bezpośrednio do celu podróży.

Gorzej, jeśli podróżujesz różnymi liniami (np. do Budapesztu z WizzAirem i później Turkish Airlines do Stambułu). Wtedy opóźnienie pierwszego samolotu to tylko i wyłącznie Twój problem. Jeśli opóźnienie jest mniejsze, niż 5 godzin lub wynika z „siły wyższej” (choćby najpopularniejszej przyczyny – pogody), nie należy Ci się odszkodowanie.

3. Podróżuj z bagażem podręcznym

Nie dotyczy to podróży z przesiadką tymi samymi liniami, kiedy nasz bagaż leci sobie spokojnie do celu. Jednak kiedy wybieramy dwie różne linie, brak konieczności czekania przy taśmie na bagaż oszczędza dużo czasu (i stresu).

4. Miej dostęp do Internetu

Dla mnie nie było to wtedy oczywiste, bo roaming był drogi i nie miałam telefonu mądrzejszego ode mnie. Dziś, smartfon i tablet to Twoi najlepsi przyjaciele. Warto wcześniej dokładnie sprawdzić ceny za zużycie danych i czy na lotnisku jest wi-fi (często pierwsze pół godziny dostępu do wi-fi jest za darmo – na przykład na lotniskach w Zurychu, Frankfurcie i Monachium).

5. Jeśli się spóźnisz, musisz mieć za co zapłacić za kolejny bilet

Niby banał, prawda? Do mojej przygody w Rzymie uprawiałam beztroskie podróżowanie z wydaniem ostatniej złotówki dzień przed końcem podróży. Zdarzało się, że dość częste wtedy wyjazdy czyściły moje konto do ostatniego grosza, a po powrocie dłuuugo rozsmakowywałam się w makaronie z dżemem. Jestem przeciwnikiem kart kredytowych (przy mojej rozrzutności!), ale po pierwsze to najłatwiejsza metoda płatności za bilety; po drugie – awaryjne źródło gotówki.

6. Nie panikuj!

Tracisz kolejny lot, ucieka Ci podróż życia… Nie załamuj się. Spróbuj dowiedzieć się, czy masz połączenia alternatywne i jak możesz kontynuować podróż. Rozmawiaj z przedstawicielem linii – może ich polityka pozwala na zwrot biletu w przypadku spóźnienia? Może jest miejsce w samolocie i możesz kupić bilet na późniejszy lot? Poproś o pomoc znajomych, którzy mogą być przy komputerze, niech sprawdzą oferty, może w stresie jakąś przeoczysz. Nie biegnij od razu do biura pierwszej linii, żeby szybko kupić (najdroższy możliwy) bilet – spróbuj porównać oferty. Tak, nawet w pośpiechu i stresie :)

7. Znaj prawa pasażera

Prawa pasażera mają służyć Tobie, a nie liniom. Poświęć chwilę na ich przejrzenie. Oto kilka z prawa pasażera w UE:

Jeśli odmówiono Ci przyjęcia na pokład, Twój lot został odwołany lub sprzedano więcej biletów niż miejsc w samolocie, linie lotnicze muszą:

  • zorganizować Ci podróż do punktu docelowego porównywalnym alternatywnym środkiem transportu, albo
  • zwrócić Ci koszty biletu oraz, w stosownych przypadkach, zapewnić Ci bezpłatny transport do portu lotniczego, z którego wyruszyłeś(-aś).

 

W przypadku znacznego opóźnienia o co najmniej 5 godzin masz również prawo domagać się zwrotu pieniędzy (ale jeśli przyjmiesz zwrot kosztów, linie lotnicze nie muszą już zapewniać Ci dalszej pomocy ani organizować dalszej podróży).

Linie lotnicze muszą poinformować Cię o Twoich prawach oraz o przyczynie znacznego opóźnienia (ponad 2 godziny lub ponad 4 godziny w przypadku tras o długości ponad 3 500 km) lub odwołania lotu czy też odmowy wpuszczenia Cię na pokład.

W zależności od długości planowanego lotu oraz opóźnienia możesz również mieć prawo do napojów, posiłków, komunikacji (np. bezpłatnej rozmowy telefonicznej), a w razie konieczności również do noclegu.

Odszkodowanie

Nie otrzymasz odszkodowania, jeżeli Twój lot został odwołany:

  • z powodu wyjątkowych okoliczności, takich jak złe warunki pogodowe lub
  • poinformowano Cię o odwołaniu lotu na 2 tygodnie przed zaplanowaną datą lotu lub
  • zaproponowano Ci alternatywny lot na tej samej trasie w podobnym terminie co Twój pierwotny lot.

Jeśli Twój lot został odwołany z powodu wyjątkowych okoliczności, możesz nie mieć prawa do odszkodowania, ale przewoźnik musi Ci zaproponować wybór między:

  • zwrotem kosztów biletu (za cały bilet lub jego niewykorzystaną część)
  • alternatywnym środkiem transportu do punktu docelowego w możliwie najkrótszym terminie lub
  • przeniesieniem rezerwacji na dowolną wskazaną przez Ciebie datę (o ile są dostępne miejsca).

Nawet w wyjątkowych okolicznościach, w razie potrzeby linie lotnicze są zobowiązane do udzielenia Ci pomocy podczas oczekiwania na nowy lot.

Więcej tutaj.

 Życie na terminalu? Tylko między przesiadkami, nigdy dłużej ;)

Mieliście podobne przygody? Jak sobie poradziliście?

The following two tabs change content below.

Gosia (Rodzynki Sułtańskie)

Blog Rodzynki Sułtańskie powstał w 2012 roku i jest subiektywnym przeglądem blasków i cieni życia w kraju minaretów - piszę o kulturze, języku, kuchni, oswajaniu orientu, ale też uczeniu się siebie w nowym otoczeniu kulturowym. Więcej znajdziesz w zakładce "O blogu". Kontakt/współpraca: RodzynekSultanski [@] gmail.com

91 przemyśleń na temat “Spóźnisz się na lot – co robić? Moje koszmarne włoskie wakacje”

  1. ~hubert pisze:

    Na samolot tylko raz sie spóźniłem, naszczęście dogadaliśmy się z liniami, ale Bardzo często odwoływano mi loty, z różnych powodów. Nie chciano mi zwrócić pieniędzy, wtedy znajoma poleciła mi swoją pomoc i odszkodowanie za odwołany lot szybko znalazło się na moim koncie bankowym, na szczęście!

  2. ~Magda pisze:

    Zdecydowanie w takich przypadkach powinno się dzwonić, a nie wysyłać maila, bo nie każdy ciągle sprawdza maile. Zdecydowanie jest to moim zdaniem zachowanie nie fair. Bo ja bym chciała za coś takiego odszkodowanie.

  3. ~alex60 pisze:

    Był listopad 2004 roku. Wybierałam się z szefem do Paryża na rozmowy z francuskim kontrahentem. Mieliśmy za sobą spokojną acz wolną podróż pociągiem z Gdańska do Warszawy, a w perspektywie lot do Paryża samolotem tanich, nie istniejących już słowackich linii lotniczych Sky Europe. Siedzieliśmy już w samolocie przypięci pasami, a ten zaczął kołować po płycie lotniska by za chwilę wzbić się w powietrze. Tymczasem jednak zatrzymał się a nas-zdumionych pasażerów, poproszono o 20 minut cierpliwości. Potem o kolejne 20 minut… i jeszcze dalsze 20….W końcu wysadzono nas z samolotu oświadczając,że żadnego lotu tymi liniami dziś nie będzie (!) Okazało się ,że tuż przed naszym odlotem w Warszawie miała miejsce gigantyczna awaria prądu . Pół Warszawy było bez światła…i pół lotniska też… Nasze pół…
    Ponieważ były to tanie linie, o żadnym hotelu na koszt przewoźnika nie mogło być mowy. Nie udało się też przebukować lotu na dzień następny, bo stojący przede mną pan już na ten lot pakował całą swą wycieczkę, coś ze 40 osób. Po szybkiej debacie pt. walczyć jutro o jakąś możliwość lotu czy odpuścić sobie i wracać do domu, wybraliśmy jednak to pierwsze. Znaleźliśmy tani hotel…
    Mościłam się właśnie na łóżku, gdy zadzwonił telefon. Szef. „Nie wiesz czy nie zostawiłem w taksówce mojej aktówki? miałem tam wszystkie dokumenty”
    Boże! „Poczekaj, zaraz będę”
    Bieg po schodach w dół, po 3 stopnie naraz. A tam…
    Trzech ochroniarzy ostrożnie chodziło wokół czarnej aktówki szefa, zastanawiając się głośno czy już wezwać antyterrorystów, czy jednak jeszcze trochę poczekać.
    Teczka wróciła do właściciela.
    Następnego dnia szefowi udało się uzyskać bilety na lot do Paryża.
    Przez… Bratysławę.
    Pełni obaw wchodziliśmy do maleńkiego jak zabawka samolociku z miejscami na 30 osób . TYM mamy dolecieć do Bratysławy????
    Obawy nie były bynajmniej bezpodstawne. Wiatr tego dnia był srogi i maleństwem rzucało straszliwie na wszystkie możliwe strony. Nigdy przedtem, ani nigdy potem nie przeżyłam takiego lotu . I całe szczęście! Przypomniałam sobie wtedy wszystkie modlitwy jakie znałam w przekonaniu, że oto nadszedł mój koniec.
    Ale mój szef siedział spokojnie, więc przecież nie będę się wygłupiać!
    Po wylądowaniu bez słowa wyszliśmy z samolotu. Szef spojrzał na mnie i…
    „papierosa…”- wychrypiał.Okazało się ,że przez cały lot siedział niczym zając pod miedzą , zastygły ze strachu. A ja to brałam za stoicki spokój!
    Papieros nie pomógł, piwo nie pomogło, pomogła dopiero lampka koniaku. I ogromny samolot, którym, po całym dniu oczekiwania, dotarliśmy w końcu do Paryża. Rozmowy się odbyły,choć z jednodniowym opóźnieniem, mogliśmy bez przeszkód wracać do domu. Zapowiedziano lot z Paryża do Warszawy..
    ..i poproszono nas o 20 minut cierpliwości.
    Przez gwar lotniskowych głosów przedarł się nagle rozpaczliwy jęk mojego szefa:”K…a, nie !!! Tylko nie 20 minut! Niech będzie pół godziny, 10 minut, 5, ale nie 20!!!”
    Limit przygód jednak już się najwyraźniej wyczerpał i do Warszawy dolecieliśmy bez problemu.

  4. ~Olka pisze:

    Oj, ja miałam przygody z zagubionym bagażem i to nie było najprzyjemniejsze doświadczenie. Wylądowaliśmy z mężem na lotnisku docelowym (Trapani na Sycylii), mieliśmy tam spędzić dwa tygodnie wakacji, no i okazało się, że cóż.. nie ma mojej walizki. Miałam w niej wszystko – ubrania, buty, bieliznę, kostiumy kąpielowe, kremy, nawet leki antykoncepcyjne i przeciwalergiczne wzięte na wszelki wypadek. Jak się zapomni jakiejś jednej rzeczy to oczywiście można coś dokupić, ale przecież całego bagażu na dwa tygodnie nie skompletuję na wakacjach. Oczywiście wystąpiliśmy o odszkodowanie za zagubiony bagaż ale na szczęście dwa dni później zadzwonili do mnie z informacją, że walizka się odnalazła. Wakacje uratowane :).

  5. ~DG41303 pisze:

    Do Autora,

    do tego poradnika nalezy wprowadzic kilka sprostowan a raczej wymienic kilka pozycji, gdyz nie odzwierciedlaja rzeczywistosci i praw regulujacych podroz pasazerow w lotnictwie cywilnym:
    pkt 2:
    co do tego, ze nie musisz sie stresowac, gdy polaczenie jest ta sama linia to jest to blad. Nie musisz sie stresowac, jesli Twoj bilet jest na calej trasie i nie ma znaczenia czy to bedzie ta sama linia czy tez inna linia. Jesli np kupujesz bilet Warszawa – Frankfurt – Sao Paulo, ktory jest operowany przez Lufthanse to Twoja rada jest w duzej mierze sluszna, lecz sa wyjatki. W lotnictwie istnieje taki termin jak Minimalny Czas Polacznia (z angielskiego Minnimum Connection Time ) okreslany dla kazdego lotniska i moze byc uzalezniony od tego jakimi liniami sie leci. Jesli lot Warszawa – Frankfurt jest opozniony lecz nadal pozostaje wiecej czasu niz to MCT to jestes zdana na laske przeowznikow (nastepnego lub tego wczesniejszego) jesli nie pojawisz sie na bramce odlotu na czas. Nikt z nich nie ma obowiazku zmienic Ci biletu za darmo jesli lecisz na znizkowym bilecie, ktory wymaga oplaty za kazda zmiane lub na takim, ktory jest nie do zmiany. Jesli na tej samej trasie kupisz bilet z Warszawy do Frankfurtu i osobny Frankurt – Sao Paulo i oba beda operowane przez Lufthanse to jesli ten pierwszy lot bedzie opozniony i spoznisz sie na ten drugi to przewoznik nie ma obowiazku zmiany biletu bez oplaty (chyba ze bilet nie ma zadnych ograniczen i ta sama taryfa jest dostepna na kolejnym locie), gdyz Twoj kontrakt z pierwszego biletu wygasl we Frankfurcie i przewoznik nie ponosi odpowiedzialnosci za Twoje osobne rezerwacje (tak jak w Twoim przypadku w Rzymie).

    Pkt 3:
    nie prawda jest, ze bagaz nie moze byc przeklejony na calej trasie. Nie ma znaczenia jakimi liniami lecisz, lecz wszystko uzaleznione jest czy masz bilet na calej trasie czy kupujesz dwa osobne bilety. RADA DLA WSZYSTKICH:
    Jesli kupujecie bilet na calej trasie (min 2 loty) i w miejscu wylotu kleja wam baggaz tylko do stacji przesiadkowej, to domagajcie sie aby zostal odprawiony na calej trasie. Jesli osoba odprawiajaca twierdzi, ze sie nie da to proscie o rozmowe z przelozonym.
    Sa pewne wyjatki, gdzie 2 linie nie maja porozumienia o transferze bagazu, ale jest to rzadkosc i ewentualna odpowiedzialnosc spada na linie, ktora taki bilet wydala jesli nie bedziecie miec wystarczajaco czasu aby bagaz odebrac i nadac go ponownie na lot laczocy.
    Jesli posiadacie bilet na calej trasie a zostanie on odprawiony tylko do miejsca laczacego (bez wzgledu na to czy jest to 1 czy 2 przewoznikow) to jesli spoznicie sie na polaczenie odpowiedzialnosc bedzie spadac na linie, ktora odprawila bagaz tylko do stacji przesiadkowej.

    Istotne wiadomosci dla podrozujacych w ruchu lotniczym:
    1. jak na razie linie nisko-kosztowe nie sprzedaja biletow z polaczeniami, tak wiec nie maja obowiazku klejenia bagazu na calej trasie nawet jesli polaczenie bedzie tym samym przewoznikiem.
    2. Na regularnych liniach, nawet jesli macie dwa osobne bilety, proscie w miejscu wylotu aby odprawili bagaz na calej trasie. Musicie podac im dokladne dane drugiego lotu i sprawdzcie, czy macie wystarczajaco duzo czasu na poloaczenie (MCT). Czesto linie odmawiaja, gdyz nie widza drugiego lotu w ich systemie, ale istnieja jeszcze manualne naklejki na bagaz, ktore wypelnia sie dlugopisem i taka naklejke mozna wykorzystac. Duzo zalezy od osoby odprawiajacej, ale niestety sa linie, ktore kieruja sie polityka nieodprawiania bagazu na osobnych rezerwacjach.
    3. Jesli wybieraci loty reguralnymi liniami, to korzystajcie z lini tego samego stowarzyszenia lotniczego (StarAlliance, One World, Sky Team) gdyz taryfy sa tansze na calej trasie a bagaz bedzie klejony do miejsca docelowego.
    4. Jelsli lecicie do Stanow z polaczeniem na lot krajowy, to musicie odebrac bagaz na pierwszym lotnisku i isc do odprawy celnej. Jesli laczycie sie na lot miedzynarodowy, to na wiekszosci lotnisk musicie odbrac bagaz i sami go raz jeszcze odprawic na to kolejne polacznie (jednym znanym mi wyjatkiem jest Houston przy polaczeniach United, gdzie bagaz nadany na polacznie miedzynarodowe nie musi byc odebrany)
    5. Jesli podrozujecie z przesiadka sprawdzcie z ktorego terminalu na danym lotnisku jest polacznie, bo na niektorych lotniskach ta sama linia operuje z 2 i wiecej roznych terminali i latwo sie spoznic.
    4. Obecnie istnieje system sprzedazy lotow o numerze jednej linia a sam lot jest operowany przez innego przewoznika (z ang Codeshare). To w praktyce oznacza, ze lot LH4671 (Lufthansa) z Monachium do Krakowa jest operowany przez LOT. Wiele osob kieruje sie tylko nr lotu i uwaza, ze to jest przewoznik ktorym leca a pozniej spozniaja sie na lot bo ta operujaca linia jest w innym terminalu.
    5. Ostatnio coraz wiecej lini wprowadza ograniczenia jednego bagazu na polaczeniach transatlantyckich. Kiedys byly dopuszczane 2 bagaze za darmo, teraz jest to najczesciej tylko jeden w klasie ekonomicznej i doplata do drugiego (tutaj tez istnieja wyjatki). Sprawdzajcie swoj limit przed przyjazdem na lotnisko.
    6. Jesli lecicie United Airlnies, to nawet jesli wasze polaczenie innym przewoznikiem bylo opoznione i mieliscie osobny bilet, United zaoferuje nastepny dostepny lot bez oplat, bez wzgledu na przyczyne spoznienia ale musicie skontaktowac sie z nimi do 2 godzin od planowanego odlotu. Po tym czasie wszystkie kary umowne i ewentualne roznice w cenie beda egzekwowane.

    Cywilny ruch lotniczy jest szczegolowo regulowany, ale bardzo wiele uzaleznione jest od osoby, ktora wam pomaga. W obecnym klimacie walki o klienta i mocnej rywalizacji przeowznikow regurlanych i nisko-kosztowych, wielu zrozumialo, ze lepiej pomoc pasazerowi bez zadnych oplat nawet jesli to on zawinil niz go stracic na rzecz konkurencji

    Udanych wakacji i zadnych probemow w podrozy

    1. Świetne wyjaśnienie – nie miałam pojęcia, że linie mogą nadać bagaż, jeśli drugi lot obsługuje inny przewoźnik. Warto wiedzieć, dziękuję za wyczerpujące info! :)

  6. ~Raffi1962 pisze:

    Moja przygoda z lataniem.
    Na wakacje lecieliśmy z Thomasem Cookiem (GB) samolotem biura podróży.Wybuch wulkanu na Islandii zablokował nam wylot ,biuro wynajęło nam inny hotel.Po kilku dniach mogliśmy już lecieć ale stanęliśmy w kolejce do Leeds zamiast do Glasgow.Mimo to wpuszczono nas na pokład(wyjątkowa sytuacja)
    I co robią linie lotnicze?Wynajęto nam 7 osobową taksówkę i przewieziono nas 300 km.
    Ile to wszystko kosztowało? Nic, bo latać trzeba z porządnymi biurami które są i tak o wiele tańsze niż polskie.Dzięki Thomas Cook

  7. „3. Podróżuj z bagażem podręcznym

    Nie dotyczy to podróży z przesiadką tymi samymi liniami”
    Oj, do tyczy, dotyczy… Pamietam maja podroz z Johannesburga do Casablanki przez Dubai… Bagaz w ogole nie wylecial… Czekal na nastepny lot, a ja nie mialam czasu czekac w Casablance… Dostalam go dopiero w Fezie po 5 dniach podrozy po maroku… Na szczescie spakowalam zmiane ciuchow do podrecznego (zawsze tak robie) no i w Maroku nie jest drogo, wiec przetrwalam ;-)

    1. Anonim pisze:

      unikajcie jak możecie Wizzara. Miałem lecieć z Forli do warszawy, ale okazało się, że samolot ma dafekt.Przyleciał inny po pasażerów do Katowic ale robiliśmy raban, 200 osób i zabrał nas do Warszawy, zostawiając tych do Katowic bez żadnej informacji.Gówno nie tanie linie

  8. ~dotty pisze:

    Tez mi sie raz zdazylo sponic na samolot. Byla to moja wina aczkolwiek… A wiec lecialam Lufthansa z Londynu do Warszawy. Lot byl z przesiadka we Frankfurcie. Po wyladowaniu we Frankfurcie udalam sie na male zakupy. Wiedzialam,ze mam malo czasu miedzy jednym a drugim lotem,bylo to chyba 15 min. Placac za zakupy musialam pokazac karte pokladowa i wtedy zorienotwalam sie,ze powinnam juz byc przy bramie. Zaczelam biec do bramy i w drodze uslyszlama,ze wyczytuja moje imie i nazwisko. Gdy dobieglam do bramy pani siedziala tam jeszcze a autobus ciagle jeszcze stal na plycie toz za jej plecami. Pani niestety oakzala sie wredna Niemka i zaczelam mnie pytac gdzie bylam do tej pory i td. W czasie tej „pogawedki” autobus odjechal.Spokojnie moglam na niego zdazyc,wredna baba ewidentnie palala do mnie negatywnymi emocjami! Oczywiscie wkrzyczalam jej,ze moglam jeszcze zdazyc na ten autobus ale ona miala to gdzies. odeslala mnie do customer service Lufthansa. Byla tam spora kolejka ludzi z podobnym problemem…wydalo mi sie to dziwne…pani poinformowala mnie o oplatach itd..ja natomiast tlumaczylam,ze mialam bardzo malo czasu,ze jak dobiegam to jeszcze ten autobus tam stal.Pani poszla do menagera po czym wrocila i powiedziala,ze jest to wyjatkowa sytuacja,ze badzo malo czasu bylo miedzy lotami i wyjatkowo przebukowali mnie na nastepny lot ZA DARMO! Bardzo sie ucieszylam. Wiem,ze bylo to moja gapiostwo. Na codzien jestem bardzo zorganizowana i niegdy w zyciu nie przypuszczalam,ze cos takiego mnie sie przydazy! Byl to DZIEN MATKI i chcialam zrobic mamie niespodzianke.Wyrobilam sie,bylam w domu po 22ej. Na lotnisku czekalam ok 3 godzin na nastepny lot wiec mialam duzo szczescia! Wiem jednak tez,ze wredna Niemka mogla mnie wpuscic do autobusu,ktory ciagle tam stal jak dobieglam.Nie zrobila tego bo byla wredna!
    Pozdrawiam podroznikow:)

    1. ~boss pisze:

      15 minut na przesiadkę i poszłaś na zakupy,później to wredna niemka a mnie sie wydaje że Bóg daje to coś człowiekowi czym sie myśli dla twojej wiedzy to sie nazywa mozgownica ale ty to chyba tego słabo używasz , możesz kiedyś przez to mieć kłopoty pozdrowienia

    2. ~George pisze:

      To była po prostu niemra. Oni nienawidzą Polaków i ciągle przypominają, że jesteśmy „złodziejami samochodów” i… niczym poza tym. I dlatego nie dziw się: Polak u niemrów pomocy nie dostanie – żadnej!

  9. ~adam nowak pisze:

    Zdajesz sobie sprawe ze swoim idiotycznym wpisem na blogu mozesz spowodowac u kogos powazne problemy ?

    „Jeśli masz przesiadkę, ale lecisz tymi samymi liniami (np. Poznań – Monachium Lufthansą i później tymi samymi liniami Monachium – Stambuł), nie musisz się stresować. W przypadku opóźnienia, linia zapewni Ci drugi lot. Bagaż zostanie wysłany bezpośrednio do celu podróży.”

    Czyli jak lece Lufthansa i mam dwa loty na dwoch osobnych rezerwacjach ale jest ta sama linia lotnicza to przebukuja mi lot na inna godzine w przypadku opoznienia ?
    OCZYWISCIE ZE NIE.

    Swoim idiotycznym wpisem wprowadzasz tylko zamieszanie, pomijam juz sensownosc pisania o takich banalach ktore sa jasne dla przecietnego 14 latka. Na lotnisku byc wczesniej, no co ty nie powiesz ?

    1. ~Michal pisze:

      Tak sie konczy skladanie taniej linii w kilka przesiadek w jednym dniu . Oczywiscie w 80% to sie udaje ale niestety zdarza sie tak jak w artykule. Co do linii rejsowych jak masz na jednej rezerwacji nawet i 5 przesiadek to linii lotnicza odpowiada za Ciebie od momentu odprawy na lotnisku i kusi Cie dostarczyc we wskazane miejsce. Co do dwoch rezerwacji dlaczego takie glupie pytanie taniej jest miec lot na jedenj rezerwacji (nie mowie o tanich liniach) pozdrawiam Kasjer lotniczy

      1. ~maciek pisze:

        To nie jest prawda, ze lot na jednej rezerwacji jest zawsze taniej tą samą linią lotniczą. Podróżuje bardzo dużo więc mogę Ciebie zapewnić, że czasami opłaca się rozbić rozerwację na dwa bilety. Np. Jak się leci przez ocean z przesiadką we Frankfurcie / Monachium i na odcinku dolotowym są dostępne tylko bardzo drogie taryfy to jak zrobisz na jednej rezerwacji to system ci zawsze policzy odcinek międzykontynentalny w tej samej taryfie co odcinek dolotowy – mimo że mógłbyś nim lecieć w dużo tańszej taryfie.

    2. ~Daniel pisze:

      Skoro już „rzucamy mięsem”, to po kiego wuja lecąc Lufthansą masz dwie osobne rezerwacje? Akurat Lufthansa pozwala na zrobienie jednej, a najlepsze jest to że lecąc jedną z linii należących do Star Alliance jest dokładnie tak jak pisze autorka blogu, tak więc szanowny panie Adamie Nowak, zanim zaczniesz kogoś obrażać najpierw pomyśl.

  10. ~qpon pisze:

    no tak to już jest że najlepiej się uczymy na swoich błędach :)

  11. Ja bym nigdy w życiu nie pojechał na wczasy bez odpowiedniego zabezpieczenia w postaci gotówki :)

  12. ~Piotr pisze:

    Ja z kolei miałem sympatyczną przygodę z dreszczykiem. Wracałem z Aarhus na Jutlandii do Warszawy przez Hamburg. Do lotniska w Hamburgu miałem dojechać pociągiem z Aarhus z przesiadką we Flensburgu na granicy duńsko-niemieckiej. Plan był dość napięty: czas na przesiadkę 15 minut (ale koleje w Danii chodzą jak w zegarku!), przyjazd do Hamburga na dworzec kolejowy na 2 godziny przed odlotem. Wszystko w miarę OK, gdyby nie to, że była jakaś awaria i pociąg do Flensburga spóźnił się o 20 minut, a tamten do Hamburga na niego nie poczekał.
    Wysiadłem na stacji we Flensburgu i z lekkim przerażeniem doczytałem, że kolejny pociąg jest 3 godziny później. Poszedłem do duńskiego okienka kasowego na stacji i przedstawiłem kasjerowi moją sytuację pokazując bilet lotniczy. Byłe ciekaw jak zareaguje. Tymczasem on chwycił za telefon i zaczął dzwonić. Myślałem, że do jakiegoś swojego szefa poradzić się co dalej ze mną robić. Ale nie – on zadzwonił po taksówkę i na koszt duńskich kolei taksówka zawiozła mnie prosto na lotnisko 150 km – podróż trwała niespełna póltorej godziny. N
    Największe wrażenie zrobiło na mnie to, na jakim szczeblu została podjęta decyzja zapłacenia za taksówkę klientowi – zwykły kasjer prowincjonalnego dworca. Ciekawe, czy w Polsce dałoby się ją podjąć niżej, niż na szczeblu ministra.

    1. ~Paweł pisze:

      Duńczycy to cywilizowanie ludzie. W Polsce byś usłyszał „Możesz nas pozwać do sądu za spoźnienie” Po 3 latach albo byś odzyskał koszty biletu + 50zł nawiązki, albo by to umorzono:)

  13. ~real525 pisze:

    Ad. „2. Spóźnienie a przesiadka? Mądrze planuj!”

    Nieprawda kompletna. Jeśli lecisz RyanAirem z przesiadką to ich nie obchodzi co się spóźnia a co nie… obchodzi tylko dużych drogich przewoźników jak Lufthansa czy lot właśnie.

    1. ~Nan pisze:

      Bzdura, Ryanair ma prawo odmówić ale zwykle jak mam dwie osobne rezerwacje Ryanairem to przenoszą obydwie. Zdarzyło mi się to już kilka razy ze samolot się spóźnił lub nie odleciał bo pogoda i druga rezerwacja była zmieniana. Przykłady: Loty z Irlandii (zła pogoda, lot przeniesiony na godziny wieczorne) przez Londyn do Warszawy, lot z Warszawy (opóźniony, przeniesiony na dzień następny) przez Paryż do Dublina. Nie było żadnego problemu. Teraz linie lotnicze albo szanują klienta albo bankrutują (tak powiedziała mi panienka z okienka przenosząca loty)

      1. Nan – zgadza sie, ja tez nie mialam problemow. Latam sporo, nie raz pierwszy lot byl opozniony a z przebukowaniem drugiego na innej rezerwacji nie bylo problemu. Duzo zalez od tego jak rozmawia sie z ludzmi od ktorych zalezy dalsza podroz, postawa roszczeniowa zazyczaj nie dziala…

  14. ~Michał pisze:

    Nie rozumiem tylko dlaczego autorka uznała, ze nie należy jej się odszkodowanie za pierwszy spóźnony i drugi przyspieszony lot. W obu przypadkach składałbym reklamację i żądał odszkodowania.

    1. Większość regulaminów linii lotniczych wyklucza możliwość reklamacji, jeśli spóźnienie było spowodowane np. pogodą – niestety to główna przyczyna większości opóźnień.

      1. Rodzynku – zazwyczaj oznacza to, ze nie zwroca Ci pieniedzy. Natomiast zazwyczaj przebukowywany jest lot. Nie zawsze na najblizszy, bo te czesto sa oblozone (na zasadzie kto pierwszy ten lepszy), ale da sie to zrobic. Ja juz kilkakrotnie tak mialam. Niektore podroze wspominam calkiem milo, bo linie zapewnily hotel i voucher a ja sie nie spieszylam (podroz calkowicie sluzbowa, wiec opoznienie tez sluzbowe ;-))

  15. ~Szela pisze:

    Ja ostatnio pobiłem rekord ale na locie krajowym :) lot 8 15 z Balic, ja 7 30 wychodzę z domu w Katowicach :)
    Poleciałem i nawet chwilę czekałem przed wpuszczeniem do samolotu, ale terminal krajowy w Balicach to zero kolejek bo max 2 samoloty oczekują.

    1. ~farigo pisze:

      Byłem lepszy. W 1976 r. byłem służbowo w Kemi/Finlandia. Akurat w hotelu odbywał sie wieczór przyjaźni fińsko-amerykańskiej. Zabalowałem do 5 rano, o 9.00 miałem samolot do Helsinek.
      Obudziłem się, a właściwie obudzono mnie o 8.40. Tam było ok. 10 km do lotniska, do tego miałem voucher . To był jedyny samolot do Helsinek tego dnia (sobota). Partnerzy odwieźli mnie samochodem na lotnisko, oczywiście przy odprawie skrzywili się, bo musieli wypisać bilet, ale zdążyłem, samolot wystartował o czasie!!!!

      1. ~Gwendollyn pisze:

        No to ja chyba bylam jeszcze lepsza. Spedzilam lato u kolezanki we Vihti, Finlandia.
        Vihti to dziura zabita dechami jakieś 50 km na pólnoc od Helsinek.
        Samolot z Hesinek do Pragi ( bo tutaj mieszkam) wylatywal o godzinie 15:30. Kolezanka, u której przebywalam jakoś sie grzebala, bez przerwy jeszcze coś dzialala, az zrobila sie godzina 14:50. Natychmiast poploch – do samochodu – odjazd – wszystko w biegu.
        Na lotnisko w Vantaa dotarlyśmy … na 10 minut przed odlotem!
        Niemniej Finlandia to kraj cywilizowany, samolot odlecial zgodnie z rozkladem a ja w nim!

  16. ~spoko pisze:

    a co za problem iść złapać stopa można się dostać wszędzie i prawie zawsze, w życiu bym 1500zł nie zapłacił jakbym nie miał jak wrócić z lotniska, juz bym prędzej poszedł piechotą

    1. ~Tomek pisze:

      Umiesz czytać ze zrozumieniem? To było na lot… Piechotą z Włoch do Polski…. Taaa…..

      1. ~wkręt pisze:

        Dąbrowski jednak dotarł pieszo z Włoch do Polski.

    2. ~Szela pisze:

      czyli jak widac sie da byc na lotnisku jak pasazer vip 10 min przed odlotem ;) przez macanie przepchna, jakos to bedzie :)

  17. ~Belfegor1962 pisze:

    Przerażacie mnie… zacząłem latać w połowie lat 80. Dla nowicjusza nieobeznanego z „wielkim światem” już Okęcie było wyzwaniem A „zachód”? Wszystko było inne i nieznane. Nie było internetu, komórek, kont bankowych, kart kredytowych… Władałem wtedy tylko kiepską niemczyzną i znałem kilka podstawowych angielskich słów. I dawało się radę… W Europie, obu Amerykach, Azji…
    Byliśmy z innej gliny?

  18. ~farigo pisze:

    W 1983 r. spędzałem z żona urlop w Miczurinie/Bułgaria. Powrót mieliśmy zaplanowany pociągiem z Burgas. Przyjechaliśmy do tego miasta na dobrą 1 godzinę przed odjazdem pociągu, który miał nastąpić o 19.25, pamiętam do dziś. Taka godzina była w biletach oraz wywieszona na peronie. Pociąg był podstawiony, żona z bagażami została w wagonie, a ja poszedłem do sklepu wydać pozostałe ok. 60 lewów. Oczywiście po kilka butelek ich winiaczków oraz inne drobiazgi. W każdym razie tuż przed 19-tą
    udałem się niespiesznym krokiem do swojego pociągu. Gdy postawiłem nogę na stopniu wagonu pociąg ruszył. Spojrzałem na zegarek – była punktualnie godzina 19.00! 25 minut wcześniej odp planowanego odjazdu! Upewniłem się jeszcze, że mój zegarek chodzi, ta sama godzina była na zegarku żony i jeszcze innego pasażera. Pół minuty spóźnienia i… aż nie chce myśleć, co by było dalej. Byłem już bez grosza przy duszy. Komórek nie było, Western Union też nie.

    1. ~waldee pisze:

      Miczurin czyli Kapitan Andreevo aktualnie :)

  19. ~meme pisze:

    Właśnie miałam przygodę we Włoszech. Niestety oni ciągle strajkują i trzeba to wkalkulować. JAk nie lotnisko to kolej, to metro albo inne gady, ciągle ktoś coś ma gdzieś.
    Mój lot z Mediolanu do Londynu easyJetem był odwołany, bo strajkowali – zarówno obsługa terminala jak i easyJet!!! Lot był o 14 a maila wysła o 7 rano, jak już byliśmy w pociągu w Genui do Milano. Co ciekawe obsługa shuttle busa wiedziała o strajku ale i tk pakowali ludzi i kasowali 10 euro za os.
    Panienka z okienka zwanego customer service nie miała bladego pojęcia co się dzieje, przesunęli nas na najbliższy lot 3 dni póżniej. EasyJet potwierdził że płacą za hotel, jedzenie i transport (są limity), tak więc właśnie jesteśmy na etapie wysyłania papierologii o zwrot kasy.
    Uwielbiam Włochy ale te ich strajki do szału doprowadzają.

  20. ~denomino pisze:

    Pamiętam mój pierwszy lot samolotem … a właściwie NIEDOSZŁY pierwszy lot :P Mimo, że wszyscy uprzedzali mnie o tym, żeby być na lotnisku ok.2 godzin przed odlotem (zwłaszcza, że miałam lecieć pierwszy raz, nie wiedziałam co i jak), ja oczywiście podeszłam do tej rady dość lekko. Znajomi do których leciałam poprosili mnie o kupienie im polskich papierosów, więc ja przejęta jak cholerka latałam po mieście szukając gdzie by tu kupić cały karton papierosów (brzmi śmiesznie ale: 1. pierwszy raz byłam w tym mieście, z którego miałam lot, 2. akurat w kioskach w których pytałam o papierosy, nie posiadali tego akurat rodzaju, o które prosił kolega – a ja bardzo chciałam się wykazać ;) … do tego nie wzięłam absolutnie pod uwagę korków na lotnisko…. i wpadłam na terminal dokładnie 40 min przed odlotem – i właśnie zamknięto odprawę. Nie mogłam w to uwierzyć! Ryk, darcie włosów itd ;) Skończyło się telefonem do rodziny po wsparcie finansowe i przebukowanie biletów na następny lot (za dwa dni). Bardzo miły Pan z ochrony polecił tani hotel blisko lotniska, i nawet podrzucił nas tam (NAS – byłam z chłopakiem). Wszystko dobrze się skończyło, ale stresu mieliśmy co nie miara – no i ten wstyd! Żebranie o kaskę na drugi lot, hotel itd, i potem powitanie znajomych na lotnisku w Dublinie : „Boshhhe, wy to jesteście ciapki” :-D

  21. ~Tomek pisze:

    Wiele razy z racji wykonywanej pracy musiałem korzystać z podróżowania różnymi liniami lotniczymi, praktycznie w wielu częściach świata. Zazwyczaj miałem loty łączone, ponieważ moim lotniskiem docelowym w kraju był zawsze Gdańsk. Dość często zdarzało się, iż z różnych przyczyn niezależnych ode mnie spóźniałem się na następne przesiadki. Nigdy jednak z tego powodu nie miałem jakiegokolwiek problemu na lotniskach. Zawsze przebukowano mi bilet na najbliższe możliwe połączenie i korygowano dalszy plan lotu. Problem był jedynie tylko wtedy, gdy zdarzyło mi się spóźnić na lot rozpoczynający daną podróż.

    1. ~xo pisze:

      Aha. Czyli autorka nie mogła latać po Europie przed wejściem Polski do Unii?

      1. ~Eve pisze:

        Wejscie do Unii nie jest rowne z wejsciem do strefy Schengen. Ludzie zani cos piszecie poczytajcie o tym :) pozdro

    2. Anonim pisze:

      Anlgia też jest w Schengen a na Gatwick czeka się nieraz 2 godzny w kolejce do kontroli. Nie raz tak stałam. Jak jest duże lotnisko i kiepska obsługa do tego dużo przylotów na raz to tak jest czasem.

      1. ~Eve pisze:

        Anglia nie jest w strefie Schengen, a to jak Polska weszla do Unii to nie odrazu byla w strefie Schengen. Do Unii weszlismy 1 maja 2004 roku, a do strefy Schengen przystapilismy 21 grudnia 2007, ale lotniska i morskie przejscia graniczne od 30 marca 2008. Wiec latajac do Wloch przed marcem 2008 polscy turysci byli kontrolowani. Pozdrawiam i zycze spokojnego dnia.

      2. ~Anonim pisze:

        Anglia nie jest w Shengen, jest w UE ale nie Shengen

        1. ~Anonim pisze:

          Schengen*

      3. Anonim pisze:

        Anglia nie jest w Schengen. Jest w UE – czyli musisz pokazać paszport/dowód.

    3. ~mkopek pisze:

      Chodzi o bramki bezpieczenstwa obecne na kazdym lotnisku. Musisz przejsc przez wykrywacz metali i dac do przeswietlenia caly bagaz pdreczny. A ze bramki sa najczesciej wspolne do wszystkich bramek proawdzacych do samolotow, to i kokjeki sie czesto robia. Ja najczesciej dluzej stoje do bramek bezpieczenstwa, niz do odprawy i nadania bagazu.

  22. ~damian pisze:

    Moja przygoda z lotniskami w Europie , zaczęła się dawno temu , bo ponad 14 lat. Przez te wszsytkie podróże zdażyło sie kilka smiesznych , i dziwnych sytuacji . Jedna taka najgorsza był lot z Barcelony do Berlina , pamietam jak dzis 30 Grudnia . Niestetu jak tobywa nie mogłem wyleciec na świeta do Polski , i zmuszony byłem zmienic termin lotu z 23 na 30 Grudnia. Jakie było moje zdziwienie na lotnisku , kiedy okazało sie że mój samolot już odleciał ( sic ) no nic , szubciutko do jakiejs agencji no i nic innego jak Air berlin ( 600 euro ) i wylot . po londowaniu no trzeba na kolej , i nastepne zdiwienie , z lotniska tylko taxi do dworca kolejowego ( 50 euro ) zadowolony zajechałem na miejsce , a tu pustka ( po 22ej w Belinie , wszystko zamykają ) i na dodatek mój jedyny pociąg , był dopiero koło 4 nad ranem. I tak w kurtce jesiennej , bez dodatków zimowych i w adidasach spędziłem na otwartym dworcu ( bez ogrzewanej poczekalni !!! ) 6 baaardzooooooooo długich zimnych ! godzin. A mróz był ostry. Oczywiście pociąg dojechał na czas . i nareszcie wymarzone ciepełko …. ale to jeszcze nie koniec. Przecież nie ma pociągu bezpośredniego wiec bilet Berlin -Poznań , a później nowy zakupiony w Poznaniu do Katowic . i jak na nasza kolej można liczyć spóźnienie ponad 4 godziny. No i nareszcie dojechał , Jeszce autobus z Katowic do domu i suma sumarum , podroż moja ” świąteczna „trwała 22 godziny !!!! i kosztowała kupę nerwów i pieniędzy. ponad 800 euro !!! . Druga ciekawą podróż miałem już z Polski do Barcelony , kiedy po wylądowaniu , okazało się że przepadł mój bagaż !!! wraz z telefonem , który przez pospiech i inne zamieszanie został w bagażu głównym , oraz kartami i dokumentami , i pieniędzmi . To dopiero koszmar !!!! najlepszym , że kolega czekał na mój telefon kiedy mnie odebrać , a tu nic , nie dzwoniłem bo raz nie miałem numeru a dwa , kto by tam ten numer spamiętał , no i niestety co robić ? Pamietałem numer do pracy , ale przeciez otwierają dopiero o 9ej ! a ja na 20 byłem w Bracelonie . No i jeszcze jeden temat , jak do tego biura zadzwonic. ? zmęczony i znudzony tym wszystkim szukałem miejsca by gdzies przeczekac do rana . I moge smiałorzec ze tasmy sa bardzo wygodne. !! Rano wpadłem na pomysł , jak zadzwonić do biura w którym miałem być rano na 9ta. Otóż rano odlatywał , samolot z Barcelony do Polski , i rodaków było sporo , wiec ze spuszczona głową w marynarce , i krawacie podeszłem doRodaka i mówię ” kolego , mam prośbę , zbrakło mi monet na telefon, masz może z 1 euro ? „oczywiście dostałem , i DZIĘKUJE bardzo , Obrót na jednej piecie i do telefonu , wrzuciłem wspomniana monetę do aparatu i……….. ją połknęło !!!!!!!!!!!!! Masakra. No nic , sytuacja do powtórzenia . Kiedy już miałem , upragnione Euro na telefon poszedłem już do innego aparatu i .dział normalnie , jakież było zdziwienie w biurze kiedy zadzwoniłem. Pierwsze było że w ogóle nie wyleciałem z Polski , ale po lekkim wytłumaczeniu , po godzinie już siedziałem w aucie.
    3ia i ostatnia taka sytuacją było odwołanie lotu z Madrytu . I następny lot 2 dni później. Z zablokowana karta ( zły pin 111 sic !! ) i zlikwidowanym kontem Hiszpańskim. Bez ani jednego euro w kieszeni. Także po tych dwóch dniach spędzonych na koczowaniu na lotnisku , podziwiam tych którzy muszą niestety odczekać swoje na przesiadki. I popieram kartę kredytowa ! niestety się bardzo przydaje . Wszystkich obierzy światów pozdrawiam , i życzę małej ilości problemów.

    1. Anonim pisze:

      Anglia (podobnie jak całe Zjednoczone Królestwo) NIE jest w Schengen. Ale nawet gdyby była, to oczywiście kontrole bagaży przy wylocie, ze względów bezpieczeństwa byłyby i tak wykonywane (są wykonywane w Schengen).

  23. ~Profes79 pisze:

    Z tego bloga wynika jasno jedno – żadnych lotów WizzAir, bo na takie cyrki jak oni wyprawiają to trzeba by chyba na lotnisku być już dzień wcześniej.

    1. Anonim pisze:

      Lot Wizzairem to czysta loteria.

      1. ~Daniel pisze:

        Lot Lot-em to czysta teoria.

    2. ~pasazer pisze:

      Ja latam regularnie Wizzair-em i nie mogę nic złego o tej linii powiedzieć w przeciwieństwie do naszego krajowego LOT-u.

    3. Anonim pisze:

      Ja mialam tez zle przezycia z WizzAir. Wyjezdzalismy z mezem do znajpmych do Anglii a dzieci wolaly wakacje u babci w Polsce. 3 miesiace wczesniej kupilismy im bilety na lot na piatek. My lecielismy w sobote o 22.oo. Jest piatek godzina 13.00 dojezdzamy dl lotniska Frankfurt Hahn, a ja juz z daleka wicze rozowy samolot na plycie jak laduja mu bagaze. Biegiem do odprawy. Odprawa dawno skonczona. Dowiedzielismy sie w informacji ze lot przesunieto o 1,5 godz wczesniej i podobno nam 3 E-meile wyslali. Jakos zaden nie doszedl. Pan w informacji doradzil ze w sobote rano w Dortmundzie bedzie samolot WizzAir z lotem do Polski, ale wczesnie rano. Dortmund to dla nas 5 godzin jazdy, ale co zrobic jak dzieci placza bo wakacje u babci zagrozone. doplacilismy jakies 170 euro i tak mielismy noc nieprzespana, i druga zarwana dramatycznie. Zamiast sie cieszyc z wakacji u znajomych pierwsze 2 dni odsypialismy. Od tamtej pory nigdy juz nie kupilam i nie kupie biletu w WizzAir i innym odradze. Pozdrawiam z okrzykiem NIE LATAJCIE Z TYMI KLAMCAMI I KOMBINATORAMI.

  24. ~realista pisze:

    Tak wyglądają lowcoasty , media robią im darmowa reklame a ludożerka mysli że będzie globtroterami za 1 PLN . Swoja droga jak się niema rezerwy w gotówce czy kredytówce to się siedzi na dupie w ojczyźnie.

    1. ~bk pisze:

      A co to są te „niskie wybrzeża” (lowcoasty)? „Lowcost’y, jak rozumiem?;) Wybacz, że ta szczypanka padła na Ciebie. Czytam, czytam i czytam i co widzę? przys*anki albo totalny odlot ortograficzny. „Obierzy światy” mnie rozwaliły dokumentnie. A tych pereł jest tu więcej. Naprawdę tak się barbaryzujemy??
      Sorry za offtop. Jednakowoż trudno się czyta „londowanie” (czy to coś od Londona? hihi) albo „podeszłem”. Takie niby bzdety a potrafią zepsuć dyskusję i przyjemność z niej.
      Ukłony.

  25. ~ola3122 pisze:

    ja mialam podroz z przesiadka we frankfurcie, lecialam 2 lata temu do ameryki poludniowej z brukseli liniami niemieckimi, ktore byly czyms w rodzaju zbioru roznych linii lotniczych. kolejna przesiadka byla w san juan, na bilecie bylo napisane ze to dominikana, okazalo sie ze chodzi o costa rica, do ktorej jest potrzebna wiza usa…z tego powodu odmowiono mi wejscia na poklad…zostalam na lotnisku bez pomocy, bez pieniedzy, podobnie jak autorka..nie pomogly moje odwolywania sie, nawet probowalam szukac pomocy policji ktora rozmawiala z przedstawicielami tamtejszych linii lotniczych, nikt nie zwrocil mi zadnych pieniedzy ani nie zaoferowal darmowej podrozy do miejsca z ktorego wyjechalam, choc sie upominalam..cudem udalo mi sie dodzwonic do rodziny bo niestety nie moglam znalezc tego bezplatnego dostepu do wifi, pomimo pytan obslugi nikt nic na ten temat nie wiedzial, teoretycznie istnialo ale w praktyce nie byl mozliwy dostep, w kazdym razie nocowalam na lotnisku i nastepnego dnia wrocilam do domu dzieki pomocy rodziny

    1. Anonim pisze:

      dziwne, bo z tego co wiem, lotniska sa bezpanstwowe tzn potrzebujesz wize jesli takowa w danym kraju jest wymagana aby opuscic lotnisko

      1. ~ewacad pisze:

        Jezeli twierdzisz ,ze lotniska sa „bezpanstwowe ” – to jakis nowy twor??? – to mozesz sprobowac poleciec do Nowego Jorku bez wizy.
        Niewazne ,czy jestes tranzytem czy nie , z chwila kiedy ladujesz w takim kraju jak USA to musisz przejsc przez Urzad Emigracyjny , pokazac wazne papiery / wiza/ i dalej sobie mozesz leciec gdzie chcez .

        1. ~Marcin pisze:

          99% lotnisk obslugujacych tradycyjne linie posiada tzw. strefe bezpanstwowa (nawet Moskwa, Minsk czy Astana). Faktycznie USA sa wyjatkowe pod tym wzgledem.

          1. Anonim pisze:

            O ile ja wiem, to w USA tak samo – na dowód weź choćby wspomniany w tekście film „Terminal”. Strefa przed kontrolą celną/graniczną jest bezpaństwowa i wiza potrzebna jest aby przejść przez kontrolę i opuścić teren tej strefy. Inaczej służby imigracyjne.celne/straż graniczna – jak zwał, tak zwał – zawracają cię od bramki do kraju

        2. ~monika40 pisze:

          Gdy lecisz do Stanów to już na pokładzie samolotu wypełniasz papiery pobytowe. A to, że posiadasz wizę wcale nie oznacza, że do USA ciebie wpuszczą. Mogą odmówić wjazdu i wracaj na własny koszt następnym samolotem skąd przyleciałeś/aś.

          1. ~meme pisze:

            Dokładnie tak jest, wiza nie gwaranuje wstępu do USA. Wystarczy że się komuś nie spodobasz i bye bye wracaj do domu.
            A jak się ktoś szykuje na taką wyprawę to należy dokładnie sprawdzić wymagania wizowe. Autorka sama winna jest zamieszania.

    2. ~ewa pisze:

      piszesz:
      „kolejna przesiadka byla w san juan, na bilecie bylo napisane ze to dominikana, okazalo sie ze chodzi o costa rica, do ktorej jest potrzebna wiza usa…z tego powodu odmowiono mi wejscia na poklad”

      San Juan to stolica Puerto Rico i nalezy do terytorium USA. Praktycznie biorac probowalas wjechac do USA bez wizy i nie dziw sie ,ze wrocono Cie do kraju.
      Na bilecie nie moglo byc napisane ze to Dominikana jak rowniez nie jest to Costa Rica.
      Twoim obowiazkiem bylo sprawdzic przez jakie terytoruim lecisz i czy jest Ci potrzebna visa tranzytowa.
      Stolica Dominikany jest Santo Domingo.
      :)

  26. Anonim pisze:

    „Gorzej, jeśli podróżujesz różnymi liniami (np. do Budapesztu z WizzAirem i później Turkish Airlines do Stambułu). Wtedy opóźnienie pierwszego samolotu to tylko i wyłącznie Twój problem. ”

    nie do końca prawda. linie lotnicze latające w sojuszu (np star aliance w którym jest LOT) mają podpisane umowy o wzajemnej współpracy również w kwestiach zaopiekowaniem się pasażerem. ale fakt jesli się leci najpierw smitnikiem typu wizz a potem inną linią to zostajemy na lodzie

    1. ~MORENO pisze:

      a leciales kiedys tym „smietnikiem”? smietnik to narodowi drodzy przewoznicy,ktorzy kasuja wielokrotnosc w porownaniu do cen „smietnikowcow”..za co?? zeby sie nazrec za rownowartosc 10 euro? dziekuje ale nie korzystam i czekam dnia kiedy LOT pojdzie po rozum do glowy i przeksztalci sie w normalnego nikskokosztowca,to moze wtedy ludzie zaczna nim latac i skonczy sie biadolenie jakie to nierentowne przedsiebiorstwo.Ja latam „smietnikami”i sobie chwale…i nie przeplacam

  27. ~Ann pisze:

    Rok temu, z grupą przyjaciół leciałam liniami VizzAir z Warszawy. Pewnie niewiele osób słyszało o strajku „włoskim” służb kontrolujących na lotnisku. My również do momentu kiedy stojąc w kolejce do odprawy, zauważyliśmy, że kolejka jest coraz dłuższa i wcale nie posuwa się naprzód. Z początku wydawało się to śmieszne, potem nierealne a z czasem wkurzające. Nikt z nas nawet nie założył możliwości spóźnienia się na samolot, ponieważ bagaż zdaliśmy 2 godziny przed odlotem. Niestety, mimo biegu przez lotnisko, na 10 minut przed odlotem nasze bagaże zostały wypakowane z samolotu. Wszystkie mądrości idą wtedy z kąt, zwłaszcza kiedy następny samolot jest za 4 dni i plan podróży zaczyna się sypać. Tego dnia razem z nami spóźniło się ponad 100 osób na różne loty. Następnego już ponad 300 osób. Napisaliśmy reklamację i niestety zapłaciliśmy za kolejny bilet. Na szczęście w tych liniach nie przepadają bilety powrotne. Po dłuższej batalii z dyrekcją lotniska odzyskaliśmy pieniądze za bilety i koszty dodatkowo poniesione. I przekonaliśmy się o dziwnej polityce lotniska. Ja dostałam odmowę zwrotu, ponieważ za późno się odprawiłam. Znajomi, którzy odprawiali się po mnie, otrzymali zwrot kosztów. Gdybyśmy nie pozostawali w kontakcie ze sobą i nie mieli „twardych” argumentów pozostałabym na przysłowiowym lodzie.

  28. ~Mo. pisze:

    Faktycznie miałaś przygody! Ja na szczęście póki co nie miałam żadnych komplikacji ani w lataniu, ani w podróżowaniu tak w ogóle. Na lotnisku zawsze staram się być wcześniej, aczkolwiek na pewne rzeczy, typu strajki, burze śnieżne itp. nie mamy wpływu i pomimo naszych starań możemy dotrzeć później lub nie dotrzeć wcale…W tym momencie błagam los – niech mnie takie rzeczy omijają szerokim łukiem :). Czego i Tobie życzę.

  29. ~monika jall pisze:

    Raz spoznilam sie na samolot. Nie mialam wtedy za bardzo kasy, a te resztki musialam wydac na przebukowanie biletu. Pozniej juz tylko czekalam od 3 po poludniu do nastepnego dnia rano. Szczesliwie mieli tam darmowa herbate i mozna bylo palic,(to byly czasy przed tymi idiotycznymi zakazami wszystkiego) ale nie mialam ognia, a zdobycie ognia o 1 czy 2 w nocy na pustym lotnisku graniczy z cudem:) ja bylam spozniona o dzien, moja walizka o dwa dni.

    1. Anonim pisze:

      DO MONIKA J ALL MOZE TY JESTES IDIOTYCZNA TRUJESZ SIEBIE TO TROJ INNYCH NIE MUSISZ EGOISTKO CHOLERNA PRZEPISY JEJ NIE PASUJA

      1. ~hehe pisze:

        Miły człowiek z Ciebie…

      2. Anonim pisze:

        lol

      3. ~tess pisze:

        A kogo ona truła, jeśli nie siebie? Chyba nie jesteś tak ograniczona, że sądzisz iż paliła w hali odlotów np. A tak na marginesie, chemia w żywności ci nie przeszkadza, spaliny samochodów również ? Największy ból dla pseudo ekologów to ci nieszczęśni palacze , których jest coraz mniej. Nie chcesz nie palisz, ale nie potępiaj. Nie wierzę w to,że palacze zmuszają niepalących do wdychania dymu. Dlaczego nikt przy mnie się w ten sposób nie zachowuje?

  30. ~Evi Ta pisze:

    Po pierwsze piękny nowy layout! Bardzo mi się podoba :)
    Ja osobiście nie miałam (tfu!) żadnych podobnych historii, żeby samolot poleciał beze mnie. Nawet w przypadku opóźnień, jakoś nigdy wielkie konsekwencje mnie nie spotkały. Zawsze staram się stawić w mieście wylotu jednak dzień wcześniej. Np. wracając z Bangkoku do Polski, a jestem powiedzmy na jakiejś tajskiej wyspie, staram się stawić w Bangkoku dzień wcześniej.
    Ostatnio tylko tak się złożyło, że np. w dniu lotu do Polski musiałam się kilkaset kilometrów przedostać autobusem na lotnisko i oczywiście był lekki stres (bo przecież wszystko się może zdarzyć), ale pozytywne myślenie zadziałało :)

  31. Ja lecąc kiedyś Lotem do Dublina z przesiadką we Frankfurcie, z powodu złej pogody, nie zdążyłam na ten drugi samolot. Ale że był to Lot, a jeden odcinek podróży był obsługiwany przez Lufthansę, dostałam propozycję czekania do bólu (i żarełko na lotnisku) aż coś się znajdzie albo od razu zabukować kolejny dzień i iść do hotelu (oczywiście wszystko na koszt linii). Ponieważ zależało mi aby jak najszybciej dolecieć, pani powiedziała że coś mi znajdzie i zaproponowała: z Framkfurtu do Paryża, z Paryża do Londynu, z Londynu do Dublina… Niestety nie skorzystałam… :)

  32. ~Pati pisze:

    No to teraz mnie wystraszyłaś! Lecę razem z chłopakiem, linią German Wings do Rzymu w lipcu, a po trzech dniach RyanAirem do Catanii na Sycylii i RyanAir zdążył już przesunąć nam jeden lot o parę godzin do tyłu. Najbardziej martwię się, co będzie jeśli nam przesunie/odwoła lot z Catanii do Rzymu o 6 rano, bo o 14 mamy powrotny samolot do Berlina. Ech, chyba trzeba będzie kupić starego trabanta i podróżować z wiatrem we włosach i zapachem spalin ! :)

    1. Rodzynki Sułtańskie pisze:

      Trabant to bardzo kusząca perspektywa ;)

  33. ~Iza pisze:

    Mogę podzielić się moją przygodą ze Stambułu, która skończyła się pozytywnie. Razem z koleżanką wracałyśmy do Polski po półrocznym pobycie w Turcji. Do Stambułu przyjechałyśmy w nocy i z dworca musiałyśmy przebić się na lotnisko Sabiha. Zmęczone, niewyspane i głodne koczowałyśmy kilka godzin na lotnisku, wsłuchując się w komunikaty po turecku i zerkając co chwilę na tablice. Zapowiadane były wszystkie loty, a naszego do Berlina ani śladu… Pół godziny przed odlotem zaczęłyśmy się martwić i stanęłyśmy w kolejce do okienka. Okazało się, że nasz lot pominięto, ale check-in już dawno się odbył… Oczywiście, angielski w informacji na poziomie „kali być-kali mieć”. Ostatecznie na 15 min przed odlotem udało nam się nadać bagaż. Potem na punkcie kontrolnym paszportów Pan spokojnym głosem powiedział, że teraz musimy bardzo szybko biec… nie sprawdzili nas nawet na bramkach, bo chyba widzieli przerażenie w naszych oczach, przeskanowali tylko plecaki. Wsiadłyśmy do samolotu jako ostatnie. Brakowało nam tchu, a łzy się lały z oczu… Teraz mam nauczkę, żeby zawsze dopytywać się o lot. Prawda jest też taka, że na lotnisku wykazali się wielką wyrozumiałością i wydaje mi się, że w innym Państwie nie byłoby to możliwe.

    1. Rodzynki Sułtańskie pisze:

      15 minut przed i wpuścili Was? Niesamowite! Musiałyście mieć niezły stres ;)

      1. Isztar pisze:

        Witam wszystkich :) Moje wspomnienia, choć bez takich emocji były nieco innego typu. Po wspaniałym safari na Malediwach na spokojnie udaliśmy sie na lotnisko z dużym zapasem. Był jeszcze czas na kolację w knajpie, potem spokojna odprawa, nadaliśmy bagaże i sporo czasu na wolnocłówce, głównie spędzone na oglądaniu suwenirów. Prawie godzinę przed odlotem nagle słyszę z głośników ostatnie wezwanie na nasz lot, szybko idziemy na pokład, a tam okazuje się, że tylko na nas czekają. Chwilę potem start, jak się okazało ponad pół godziny przed czasem :) Jak teraz pomyślę, że mogłabym tam utknąć na dłużej… Chociaż klimat taki, że można zostać na dłużej :D

  34. Jak napisałam na fb – raz zaspałam na samolot. Najgorsze było to, że miałam wykupiony lot z przesiadką i powrót (też z przesiadką) na jednej rezerwacji. Zatem nie mogłam zrobić tak, że pojadę sobie np. teraz pociągiem, a wrócę samolotem (na który mam kupiony bilet). Okazuje się, że jeśli nie zaczniesz podróży od pierwszego odcinka, to nie wolno ci realizować kolejnych odcinków lotu. Można oczywiście nie wsiąść w ostatni samolot – wtedy nic się nie dzieje. Jedyną opcją było „przebookowanie” biletu na dzień następny – oczywiście za dopłatą, która wyszła mniej więcej tyle, co całkowity koszt biletu tam/z powrotem kupionego z wyprzedzeniem. No, ale akurat wtedy musiałam dotrzeć, bo miałam bardzo ważną sprawę do załatwienia (i dobrze, że miałam jeden dzień zapasu).

  35. ~Agnieszka pisze:

    No ładna historia :)) Grunt, że z happy endem.
    Co do punktó 1 i 2 – nie musi być ta sama linia, po prostu rezerwacja musi być na 1 bilecie, z Polski można lecieć np LOTem a dalej np Condorem i też działa wszystko o czym pisałaś.

    1. Rodzynki Sułtańskie pisze:

      Rzeczywiście – przecież niektóre linie mają ze sobą umowy. Dzięki za podpowiedź! :)

  36. ~Invierno pisze:

    Ja wracając z Hiszpanii miałam bardzo mało czasu na lotniskach (na szczęście to już był lot powrotny, tą samą trasą, więc mniej więcej wiedziałam jak się poruszać po Madryckim lotnisku i na jaki terminal mam dojechać), a to dlatego, że nieogarnięta pani na lotnisku w Santiago de Compostela nadała mi bagaż tylko do Madrytu, a mogła aż do Warszawy. I nie, żebym z nią nie rozmawiała, nawet miałam wsparcie w postaci znajomej Hiszpanki, ale pani sprawdzała w komputerze raz i drugi (ciekawe jak) i wyczytała, że nie może nadać biletu do Polski. W Madrycie znowu musiałam nadać bagaż, ale że odprawa była na maszynach, to dopiero w Warszawie pracownicy linii powiedzieli mi, że pani z Santiago spokojnie mogła nadać mi Iberią bagaż do Warszawy, bo mają umowę między liniami, czy państwami.
    W ogóle nie polubiłam Iberii – zamiast normalnie dzielić pasażerów na bizness class i „normalnych”, to oni mają podział na, oczywiście, bizness class, a następnie grupa A1 , A2,B1, B2., co straszliwie spowalnia proces wpuszczania ludzi do samolotu. Nie udało mi się rozkminić jak odbywa się ten podział: ci, którzy najwcześniej zapłacą? ci ze starej unii? ci z biedniejszych krajów? lewicowcy? prawicowcy, mężczyźni którzy nienawidzą kobiet? I, żeby to miało jeszcze jakieś uzasadnienie w kolejności wpuszczania do samolotu, np., grupa A1 ci, z miejsc na tyle samolotu, A2 bliżej środka, itd., itd.. Ale nie ma;) To dla mnie prawdziwa zagadka.
    A do tego wszystko mają płatne – jedzenie, picie, nawet wodę. To już w Locie jest o wiele lepiej.

    ( Fajnie teraz po przeprowadzce wyglądają komentarze.)

    1. Rodzynki Sułtańskie pisze:

      Ciekawe, czy była leniwa, czy nie wiedziała :)
      Rzeczywiście dziwny podział, ja też nie rozumiem tych wszystkich kart priorytetowych tanich linii i wyścigu po miejsce. Przecież nikt nie będzie stał :)

  37. ~Marta pisze:

    Raz spóźniliśmy się na lot.. też do Włoch ;) pierwszy lot Warszawa-Piza na trasie naszej oblotówki. Głupia sprawa, godzina wylotu pomyliła mi się z godziną przylotu do Pizy! Kiedy docieraliśmy na lotnisko Chopina z 2h zapasem czasu jak mi się wówczas wydawało, nasz samolot właśnie startował. Nie było szans. Plan wakacyjny się posypał, ja się posypałam i gdyby nie Mąż, który zachował zimną krew i stanął na wysokości zadania pewnie całe 2tyg przesiedziałabym pod terminalem rozpaczając o moich wakacjach.. Mąż zamiast rozpaczać wziął się do działania, sprawdził jakie mamy alternatywy dostania się do Włoch, poszedł do wszystkich biur na lotnisku i ogarnął temat połączeń tanich linii lotniczych. Szybko i sprawnie podejmował decyzje, dzięki czemu jeszcze tego samego dnia byliśmy we Włoszech. Co prawda w Mediolanie, skąd do Florencji musieliśmy dostać się pociągiem, ale straciliśmy tylko pół dnia w Pizie, jeden opłacony nocleg we Florencji i 1500pln na nowe bilety dla nas obojga ;) za to pierwszy raz w życiu miałam okazję przejechać się pendolino i spać na dworcu w Mediolanie :P Mimo dość kiepskiego początku były to jedne z lepszych wakacji :) jak głosi stare przysłowie, podróże kształcą, ja nauczyłam się ZAWSZE sprawdzać godzinę wylotu i wyjeżdżać na lotnisko z dużym zapasem czasu.

  38. Nie miałam na szczęście takich przygód, bo chyba bym wykitowała z tego stresu… Ogólnie nie lubię latać, już samo to mnie stresuje, a czas spędzony na lotnisku zawsze uznaję za stracony, tym bardziej, że chyba tylko ze dwa razy mi się trafiło, że lot nie był opóźniony. A tak to ten czas na lotnisku zawsze wydłuża się z 2h do 3-4, czasem więcej. Nie-na-wi-dzę.
    Na samą myśl o locie z przesiadkami robi mi się słabo ;)

    1. Rodzynki Sułtańskie pisze:

      Ja jestem skazana na przesiadki – często kupuję bilet w ostatniej chwili i ceny potrafią powalić. W przyszłym tygodniu lecę przez Kijów, mam nadzieję, że lotnisko działa bez zarzutu…

  39. ~Ewa pisze:

    Pamiętam, jak kiedys z koleżanką zaplanowałyśmy sobie loty w air Asia. Leciałyśmy z chiang Rai do Bangkoku, a stamtąd do Rangunu w Birmie. Jakos zupełnie wyłączyłyśmy myślenie w czasie kupowania biletów i stwierdziłyśmy, że 1 h 15 min to wystarczający czas na przesiadkę. Pewnie byłby wystarczający, gdybyśmy miały podróż na jednym bilecie, ale to były dwa osobne bilety. więc bagaż trzeba było odebrać, potem znowu check-in… dopiero po zapłaceniu za bilety zdałysmy sobie sprawę, że rzecz będzie niewykonalna.

    A jednak… nasz lot z Chiang Rai zaczął się z kilkuminutowym opóźnieniem. Krotka rozmowa z personelem pokładowym, który przecież w naszyym przypadku wcale nie musiał nic robić ale zrobił – skontaktowali się z obsługą lotniska w Bangkoku z prośba, żeby przytrzymali dla nas dłużej otwarty check-in! Po wylądowaniu chcieli nam też od razu na płycie lotniska dac bagaże, ale ze względów bezpieczenstwa okazało się to niemożliwe. Wypuścili nas jednak jako pierwsze z samolotu i na szczęście plecaki odebrałyśmy sprawnie.

    Druga pomoc przyszła ze strony obsługi lotniska. Okazało się, że znajoma koleżanki ma znajomych na lotnisku. Przy check-inie (który był otwarty już tylko dla nas!) czekał na nas pan, który przeprowadził nas bez kolejki przez odprawę paszportową. Teraz tylko bieg do bramki. Z wywieszonymi językami dobiegłyśmy i dopiero tu przekonałyśmy się, że nasz lot… jest opóźniony o godzinę. Ale i tak, gdyby nawet nie był, to rzutem na taśmę, ale dokonałybyśmy niemożliwego :)

    Nauczka na przyszłość – dac sobie więcej czasu na przesiadkę, jesli kupuje się bilety osobno :)

    1. Rodzynki Sułtańskie pisze:

      Dobrze, że na lotniskach też pracują czasem ludzie, a nie tylko służbiści :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


0 Flares Facebook 0 Twitter 0 Google+ 0 Pin It Share 0 Email -- 0 Flares ×