Kurortowi podrywacze, czyli ratuj się, kto może! Jak rozpoznać wakacyjnego Casanovę?

kurortowy casanova / wakacyjny romans
0 Flares Facebook 0 Twitter 0 Google+ 0 Pin It Share 0 Email -- 0 Flares ×

Sezon w pełni. Codziennie tysiące turystów wylatuje do Turcji, Hiszpanii, Włoch, Portugalii. Coraz cieplejsza woda zachęca do kąpieli. Słońce – do zrzucania kolejnych warstw ubrań. Swoją pracę zaczynają barmani, kelnerzy. Pracujący w turystyce już dawno szukają sposobów na rozciągnięcie doby.
A są i tacy, dla których lato to sezon łowiecki. Już wkrótce zaczną przygryzać wargi, wypatrując naiwnych ofiar.

Typ, przed którym przestrzegają cię życzliwi koledzy o bladej skórze.
Letni Casanova.
Śniady książę na karym rumaku.
Czarujący, szarmancki, piękniejszy niż zachód słońca w Bodrum. Uderza do głowy bardziej, niż wino z Porto. Oto on.
Kurortowy podrywacz.

Moja znajoma, N., przez pół roku próbowała skleić złamane przez włoskiego kelnera serce. Po kilkunastu wysłanych mailach w końcu dostała odpowiedź, że będzie ją miło wspominał, ale powinna dać mu spokój. Myślicie, że to jakaś naiwna małolata? Skąd! Kobieta przed trzydziestką, twardo stąpająca po ziemi, na niezłym stanowisku. Jej lista wymagań co do faceta jest długa: ma być romantyczny, przystojny, wykształcony… Nie musi dużo zarabiać, ale powinien mieć ambicje. Na wakacjach zawrócił jej w głowie koleś, który nie ma zamiaru zmieniać pracy (- Tam szaleje kryzys i bezrobocie, dlatego musi się marnować w kawiarni! – przekonywała nas na spotkaniu w babskim gronie); przystojny? kwestia gustu (jak dla mnie wyglądał trochę na zmarnowanego, ale może dlatego wzbudził w niej takie opiekuńcze uczucia, wyrażające się w płaceniu rachunków na spotkaniach?), za to na pewno romantyczny. Zabierał ją na długie spacery, pokazywał niezwykłe zakątki w Rzymie, kończąc na swoim zagraconym (-w stylu bohemy!) mieszkaniu. 

Od jednej z czytelniczek dostałam maila z pytaniem, w jaki sposób zatrzymać Turka, któremu wyraźnie znudził się związek na odległość. Miał czekać, ale kiedy A. kupiła bilet lotniczy i podekscytowana wysłała mu go mailem… kontakt ucichł.

Koleżanka ze studiów tak zadurzyła się na wakacjach w Hiszpańskim macho, że postanowiła zacząć iberystykę i wyjechać na Erasmusa do Hiszpanii. Zamieszkała ze swoim księciem i okazało się, że ten preferuje jednak „otwarte związki”. Pozostało złamane serce. Na szczęście również niezły hiszpański i dodatkowy dyplom, bo miłość do Hiszpana przeniosła też na kraj i jego kulturę. Dziś koleżanka jest tłumaczem, więc koniec końców – historia okazała się pozytywna.

Jeśli doskonale wiesz, że chcesz przeżyć wakacyjną przygodę, o której z chichotem opowiesz koleżankom podczas nudnej konferencji w pracy – nie musisz czytać dalej. Ale jeśli w głowie kiełkuje Ci myśl, że może to TEN, TEN JEDYNY, koniecznie sprawdź, czy Twój wybranek nie jest po prostu kurortowym podrywaczem.

Jak rozpoznać kurortowego podrywacza (czytaj: kiedy brać nogi za pas?)

1. Jest zbyt cudowny, żeby mógł być prawdziwy

Ma 30 lat, własną firmę, wspiera finansowo rodzinę, w garażu czeka nowe Audi, jest romantykiem i szybko chce się ożenić, najlepiej z Tobą. Ideał pod każdym względem.
Dobrze wiesz, że ideały nie istnieją, prawda? Audi okazuje się starym şahinem, (jeśli to Turek) lub zdezelowanym Fiatem (włoski macho) „własna firma” – posadą kelnera w lokancie, a pomoc rodzinie sprowadza się do wyciągania pieniędzy od mamy. W sezonie zastępują je turystki.

2. Jedyne, co potrafi powiedzieć po angielsku, to ajlowju

Cóż z tego, że nie potraficie się porozumieć? Miłość nie wymaga intelektualnych dysput. Przecież rozumiecie się bez słów, prawda?
Prawda. A później na migi będziesz się wykłócać o porozrzucane skarpetki. Albo on, zupełnie bez słów, czynami okaże swoją miłość – jeśli zbyt wymownie spojrzy na Ciebie inny wakacyjny Casanova.

3. On wiecznie „zapomina” portfela

Zabiera Cię na romantyczny spacer brzegiem morza. Całą noc wyjaśnia, że refleksy księżyca na falach morza są niczym w porównaniu z Twoimi oczami. Jest spontaniczny i szalony. Zapewnia najbardziej niezapomniane randki, jakie kiedykolwiek przeżyłaś. Ale kiedy wychodzicie do klubu, zapomina portfela. Kolejnym razem okazuje się, że terminal nie obsługuje kart jego banku. Albo bez żenady stwierdza, że nie ma pieniędzy, ale przecież w porównaniu z Europą Egipt/Turcja/Tunezja/… to tak tani kraj, więc w czym rzecz?

4. Pracuje w hotelu, w którym się zatrzymujesz

Jest barmanem i codziennie dekoruje Twoje drinki dodatkowym plasterkiem ananasa. Podając Ci go, puszcza Ci oczko. Albo jest przewodnikiem Twojej wycieczki. I wśród tłumu Rosjanek, Niemek i Polek, zwraca uwagę właśnie na Ciebie! Już wiesz, że złapałaś Pana Boga za nogi. Nie puszczaj. Tylko pamiętaj, że Twój turnus kończy się w środę… I tego samego dnia w hotelu zjawią się kolejne: Rosjanki, Turczynki, Niemki, Polki…

5. Nie zwróciłabyś na niego uwagi, gdybyś nie była na wakacjach

Spójrz na swojego wybranka krytycznie. Fajna klata. Skóra jak tapicerka najlepszego auta – nic, tylko się na nim przeciągnąć. Bystre spojrzenie. Ale czy poza wakacjami umówiłabyś się z bezrobotnym i (nie)utalentowanym artystą? Czy pociągałby Cię kelner z knajpy obok? Albo przystojniak, który uważa, że feminizm to wymysł brzydkich kobiet?

6. Będziecie się umawiać… Na Skype

Codziennie będziecie rozmawiać na Skype i przez telefon, wysyłać miłosne maile i obsypywać szczęśliwca wierszykami na Facebooku. Aż do następnych wakacji! Wtedy przyjedziesz i poznasz rodzinę wybranka.

O ile on nie ożeni się w tym czasie z przykładną, turecką dziewczyną w chustce, którą wybrała mu rodzina.

 7. A może jednak…?

Może wakacyjna miłość okaże się taką na całe życia – znam wiele takich szczęśliwych przypadków. A jeśli nie? Wtedy po prostu schowaj urazę do pudełka ze zdjęciami, uśmiechnij się do swoich miłych wspomnień i pomyśl, że przecież wszystko się kończy. Urlop, niestety, również.

 

A teraz poważnie – dlaczego twardo stąpające po ziemi kobiety na wakacjach dają się zwieść tekstom, na które można podrywać małolaty? Podkreślam: nie mówię ani o przygodach, w których obie strony doskonale znają wzajemne oczekiwania, ani o dojrzałych, „zdrowych”  związkach, a o sytuacjach, po których jedna ze stron (najczęściej właśnie kobieta) czuje się oszukana, zdradzona i powtarza, że „przecież on był inny…”

Joanna Babiarz-Tuyluce, psycholog, członek Polish Psychologists Association w Wielkiej Brytanii i pomysłodawczyni projektu PPA: „konsultacje psychologiczne dla par polsko-muzułmańskich”, wyjaśnia:

Głównym powodem dla którego Polki wikłają się w związki z oszustami wizowymi jest niewiedza. Nie znając tureckiej kultury oraz realiów życia w Turcji, trudno jest rozpoznać zamiary „kurortowego casanovy”. Większość naszych rodaczek przyjeżdża do Turcji jedynie na wakacje, zwykle do miejscowości kurortowych. Nie mają szansy poznać „prawdziwej Turcji” oraz życia codziennego tubylców. Nieznane im są relacje rodzinne, tradycja i tureckie obyczaje. Przede wszystkim jednak nie znają mentalności tureckich mężczyzn oraz kodu kulturowego według którego oni postępują.

(blog Joanny: klik!)

A więc recepta? Wiedza, wiedza i jeszcze raz wiedza. Szczęśliwych związków międzykulturowych jest mnóstwo – i będzie coraz więcej, mimo starań obrońców honoru polskich kobiet w dyskotekach ;). Sama jestem jednym z przykładów (ale wiecie, cicho sza – nazar, na psa urok i te sprawy). Kontakty międzykulturowe są coraz łatwiejsze, znamy języki, nie boimy się „obcych”. Ale to właśnie duża dawka wiedzy o obcej kulturze, dystansu, a niekiedy cierpliwości pozwalają odróżnić kandydata na jedną noc od kandydata – kurortowego casanovy – od takiego na lata.

facebook

Zobacz też:

związek z Turkiem: 5 stale powtarzanych stereotypów

Współczesna Turczynka: jaka jest?

The following two tabs change content below.

Gosia (Rodzynki Sułtańskie)

Blog Rodzynki Sułtańskie powstał w 2012 roku i jest subiektywnym przeglądem blasków i cieni życia w kraju minaretów - piszę o kulturze, języku, kuchni, oswajaniu orientu, ale też uczeniu się siebie w nowym otoczeniu kulturowym. Więcej znajdziesz w zakładce "O blogu". Kontakt/współpraca: RodzynekSultanski [@] gmail.com

47 przemyśleń na temat “Kurortowi podrywacze, czyli ratuj się, kto może! Jak rozpoznać wakacyjnego Casanovę?”

  1. ~Eliza pisze:

    Poznalismy sie z Turkiem na Comeniusie w Polsce – od razu między nami zaiskrzyło, fajnie się rozmawialo. Po powrocie mieliśmy kontakt przez facebooka. Po miesiącu spotkalismy sie na następnym Comeniusie w Hiszpanii – wtedy nasza znajomość totalnie rozkwitla, ja poczułam, ze to cos wiecej z jego strony, z mojej również.Obiecalismy sobie, ze przyjadę do niego do Turcji w wakacje. Kupił mi bilet lotniczy, oplacil pobyt – mimo ze nalegałam ze moge zapłacić za siebie. Spędziliśmy ze sobą 2 cudowne tygodnie, bylam zadowolona z jego obecności. Nawet zaczęliśmy snuć plany na przyszłość, jak organizowac życie by spotykać się częściej a nawet moze kiedyś zamieszkac razem.
    Przyjechalam z Turcji zakochana, przepełniona nadzieja na przyszłość. On już nie jest taki jak był wcześniej, nastąpi chłód i dystans, nie wspomina o przyszłości, w rozmowach wydaje sie nieobecny.
    Ciągle myślę co zrobiłam zle, ze tak sie stalo. Jesteśmy oboje nauczycielami, nie poznałam go na wakacjach – myślałam ze skoro jest wykształcony to jego kultura będzie zbliżona do Europejskiej, jednak teraz myślę że jest inaczej. Cierpie i mam nadzieję, ze przestanie bolec jak najszybciej.

  2. ~ERYK pisze:

    wszystkie piękne i naiwne kobiety, nasze morze jest bliżej i pełno tam ADONISÓW… każdy obieca że kocha i będzie kochał przynajmniej do końca turnusu. Rozumie wasze marzenia o egzotycznym kochanku, to typowe dla waszych fantazji… Wasze miłości zaczynają być ulotne w spotkaniu z rzeczywistością i barierą kulturową. Tylko bardzo odważnych stać na zmianę odwiecznej kultury, co często się wiąże z Islamem i krwawą jatką dla rodziny, już lepiej jeśli z Hinduizmem bo Oni czczą wartość ŻYCIA… Wybór należy do WAS odważne zdesperowane kobiety…

  3. ~panhoryzontu pisze:

    Bardzo dobre studium kobiecej naiwności. :-)

    Była kiedyś taka piosenka „Tell me lies, tell me, tell me lies” – czy to będzie romantyczny Turek czy wódka, chodzi o tę samą chwilę złudzenia i nadziei.

  4. Rodzynki Sułtańskie pisze:

    Nie chodzi o zawód. To może być kelner, barman, dyrektor hotelu. Chodzi o to, że osoby pracujące w turystyce mają często niezbyt dobrą opinię o turystkach (popartą obserwacją), przez co sądzą, że kobietę z Europy, na urlopie, kiedy jest beztroska, łatwiej zaciągnąć do łóżka. To nie jest reguła, ale niestety wielu moich znajomych to potwierdza – zdecydowanie nie tylko Turków, to samo mówią ratownicy nad polskimi jeziorami.

    1. ~ERYK pisze:

      Rodzynko, odzwierciedliłaś samo życie…. takie jakie po prostu jest….

  5. ~M pisze:

    Kiedyś był „boom” na Polki, które zakochiwały się w panach z Egiptu. Dzisiaj są to Turcy, a jutro mogą to być Grecy. Polki, ktore notabene często są mylone z Rosjankami(!), Słowenkami, Słowaczkami i Czeszkami – które to tworzą „opinię” rownież i nam – często dają się omamić miłym słowom, gestom. Bo przecież zależy mu na mnie. Kupuje kwiatki, zabiera na kolacje, mówi miłe słowa – KOCHA. I tak się to zaczyna. Sama dobrze wiesz, droga Autorko, że związek, z kimkolwiek by on nie był tworzony, czy z Rosjaninem, z Włochem czy Polakiem, początkowo pełen jest uniesień, a potem to już zależy od nas. Ja jestem, a przynajmniej staram się być bardzo daleka od oceniania tych pań. Bo może okazać się, że w gruncie rzeczy to są bardzo samotne kobiety i potrzeba im tej chwilowej, podkreślam, chwilowej adoracji. Tego uwielbienia. Na naszym rodzimym podwórku niestety oczekiwania i wymagania, tak, wymagania, są bardzo wysokie. Z oby stron. Panowie dużo oczekują, ale i panie nie są lepsze. I może z tego to wynika. Że taka osoba nie umie, nie potrafi, nie chce się odnaleźć w tych realiach, które obowiązują u nas. Albo nie miała tyle szczęścia by trafić na kogoś kto ją pokocha bo piszesz Autorko o kobietach. Rozpisałam się – wystarczy. Ile ludzi tyle poglądów. Zawsze tak było. Nie oceniajmy zbyt pochopnie tych kobiet nie będąc na ich miejscu.

    1. Rodzynki Sułtańskie pisze:

      Mogę się pod tym podpisać! Jeśli taki moment adoracji zamienia się w miłe wspomnienie – może okazać się dla kobiety pozytywnym przeżyciem. Gorzej, kiedy kończy się łzami.
      Ale zabawne, że pod tekstem oceniające komentarze wygłaszają głównie panowie ;-) Często niestety pojawiają się komentarze niecenzuralne, które z automatu są usuwane.

  6. ~kris pisze:

    kazdy dokladnie planuje swoj urlop,szczegolnie kobiety,a juz w ogole gdy wybieraja sie nan dwie kolezanki,dokladnie wiedza jak beda wypoczywac:) nie ma tu nic do rzeczy glebsza psychologia badz szukanie jakiegokolwiek w nastepstwie usprawiedliwienia w naiwnosci,mowimy tu o urlopie,wakacjach a wiec beztrosce na kazdej plaszsczyznie:)

  7. ~Hell pisze:

    Te związki to margines 1 procentowy. Większość to naciągactwo. Ale Turcje uwielbiam. Dużo gorzej jest w Tunezji.

  8. ~KrzysiuJarzyna pisze:

    Jak Polak zacznie być romantyczny to powiecie że pipa i do niczego się nie nadaje i nie daj boże żeby zapomniał portfela. Niestety ale obcym więcej wybaczacie i mniej wymagacie. Byle kelnerzyna powie wam komplement a wy od razu nogi rozkładacie

    1. ~kris pisze:

      tak wlasnie jest,masz byc romantyk a jak wpadniesz choc z kwiatami,nie wspominajac o zrobieniu kroku w dal romantyzmu,tos pipa,tu sie zgadzam,jak nie okazesz drobiny romantyzmu tos cham i dran,bos zimny jak lod i pozbawiony uczuc…kto JE odgadnie? Ach te … :)

      1. ~Cobra pisze:

        Ojjj już nie przesadzaj :) Pamiętaj, że wszystko zależy od charakteru kobiety :)Zdarzają się też normalne :)

  9. ~ania pisze:

    Takie romanse miewają Polki, które same wyjeżdżają na wakacje. Jak wybierałyście sobie partnerów jeśli nie chcecie spędzać razem czasu? Ja nie wyobrażam sobie wakacyjnej przygody bez mojego partnera on beze mnie też.

  10. ~Krzysztof pisze:

    Od kiedy jest turystyka jest i w niej i seks! Pracowałem jako rezydent w Egipcie, napatrzyłem się na zachowania Polek. Więcej o tym tu: http://krzysztofmatys.blog.onet.pl/tag/seksturystyka/

  11. ~Kujawa pisze:

    właśnie wróciłam z turcji Mam mieszane uczucia mój turek 32 lata csanowa to nie był pracowal w hotelu w którym mieszkałam ,. porozumieaalismy się po angielsku .Poczatkowo z dość duza smiałoscia zaczal się zblizac ale szybko go wystopowałam i to ja decydowałam o naszych spotkaniachico mu wolno był bzrdzo podporządkowany uderzała mnie jego czystość kultura zachowania zabierał mnie na wycieczki rozmawialiśmy o zwyczajach w Polsce i w jego kraji . Bardzo go polubiłam .na koniec pobytu prosił o seks nie ukrywam ze tez miałam na to ochote nie było nic przeciw miojej woli był delikatny i czuły nie wiem co będzie dalej teraz bardzo tęsknimy chciałby przyjechać do mnie w okresie zimy bo nigdy nie widział prawdziwego sniegu .poznac nasz zwyczaje

    1. ~Lukasz pisze:

      to jedz do Turcji tylko zostaw Polski paszport! Takich jak Ty to w Polsce nam nie potrzeba

      1. Anonim pisze:

        RASISTA !!!!!

  12. ~kuku pisze:

    odezwal sie czysty

    1. ~jagna pisze:

      proszę cie…. che przyjechać do ciebie.nie boisz się? znasz dobrze jego i jego rodzine? wystarczy te pare dni?

  13. ~Szczęśliwa pisze:

    To prawda artykuł jest bardzo dobry:) podoba mi się tym bardziej że przeżyłam coś podobnego ale ze szczęśliwym zakończeniem:) Byłam na wakacjach w Tunezji na 2 tyg i poznałam tam właśnie takiego czarusia. To był super czas. Wróciłam do Polski i przez 4 miesiące mieliśmy stały kontakt ze sobą po czym znów pojechałam na tydzień do niego. Ustaliliśmy ze weźmiemy ślub:) znaliśmy się w sumie 3 tyg (jeśli chodzi o stronę wizualną) znów wróciłam do Polski na 2 miesiące żeby pozałatwiać sprawy i wyjechałam na pół roku do Tunezji:) Teraz jesteśmy 2 lata po ślubie, mieszkamy już w Polsce i czekamy na dziecko. Owszem są czasami problemy jak w każdym związku ale naprawdę jesteśmy szczęśliwi.
    Dlatego życzę wszystkim kobietkom które zaangażują sie w taki związek nie spotkało ich rozczarowanie:)

    1. ~bu pisze:

      Do Szczesliwej: Gratulacje i witaj w klubie! Ja jestem juz 12 lat po slubie, mamy dziecko w wieku szkolnym, mieszkamy w Tunezji. A gdy poznalam meza, to byl wlasnie hotelowym kelnerem…

      1. Rodzynki Sułtańskie pisze:

        Świetnie, że pojawiają się takie historie, które przełamują stereotypy! Uściski i życzenia szczęścia!

      2. ~mews pisze:

        Miło czytać takie historie i to, że nie wszyscy myślą stereotypami. Ja po czterech miesiącach związku na odległość z tureckim hotelowym barmanem wiedziałam że to jest ten i nikt inny. Po 7 miesiącach znajomości wzięliśmy ślub, mąż zamieszkał w Polsce, mamy cudownego synka i niedługo minie trzecia rocznica naszego ślubu. A ile się nasłuchałam…co ja robię…w co się pakuję… Pozdrawiam wszystkie szczęśliwe :)

  14. ~mm pisze:

    Mnie to nie dziwi. Jaki Polak bedzie mowil o blasku ksiezyca w twoich oczach? A Turek bedzie, korona mu z glowy nie spadnie a moze nawet cos skorzysta. Moze w tym problem, ze te kobiety szukaja czegos, czego nie znajduja u rodakow.

  15. ~Kaki15 pisze:

    Artykuł fajny- życiowy, zabawny, prawdziwy ;))))
    Choć za czasów studenckich zdarzało mi się przeżyć, wakacyjne romanse, to byłam raczej zauroczona niż zakochana, i świadoma że to skończy się przed moim powrotem do Polski- każdy z Nas chciał tego samego- miło spędzonego czasu, romantyzmu, namiętności, przygody, ciepłych wspomnień , ja dodatkowo tego w danym kraju czego nie opisują przewodniki : prawdziwej Hiszpańskiej knajpy, ulicy, parku, plaży:) nikt nie powiedział „ok, to na te 2 tygodnie, po tym się nie znamy” ale tego byliśmy świadomi, po tym najwyżej kilka wiadomości na portalu społecznościowym czy lubienie zdjęć :))) do dziś miłe wspomnienia chwil, i tego co odkryłam w kraju i w sobie ;p ale to przygody studentki, nie związanej z nikim, czy też po bolesnym rozstaniu- najgorsze jest to, że takie rzeczy robią Panie które bez męża jadą na wczasy, albo że robią to gdy mąż na wczasach robi coś innego- a One tylko dla seksu zdradzają, oszukują i ukrywają to przez całe życie… to jest przykre i dla mnie nie do pojęcia.
    pozdrawiam:))) i miło się Ciebie czyta:)

    1. Rodzynki Sułtańskie pisze:

      Dziękuję za miłe słowa :)
      To prawda, jeśli obie strony są świadome, jak wszystko ma się potoczyć, łatwiej się rozstawać. Ale życie płata figle, taka wakacyjna/projektowa znajomość często przeradza się w coś więcej :)

  16. ~Maria pisze:

    do ~cebula pisze: ty się człowieku ucz pisać po Polsku .Bo byk na byku ,bykiem popycha .Ja dziękuje za takiego nieuka.

    1. ~nauczycielka pisze:

      Tymczasem sama robisz błędy. Po ‚Polsku” pisze się mała literą. Wstyd nie wiedzieć.

    2. ~marta pisze:

      Prócz wspomnianego błędu, źle stawiasz znaki interpunkcyjne – należy zapisywać je bezpośrednio po słowie poprzedzającym. Przerwa następuje za znakiem. To tyle jeśli chodzi o wymądrzanie się bez wiedzy.

    3. ~tess pisze:

      to nie są błędy ortograficzne, to są błędy ironiczne:)

  17. ~Agata pisze:

    Co roku ten sam problem, który wielu śmieszy, a dla wielu jest ‚poważnym problemem’. Kilka lat temu nakręcony film „Darling I Lowe Ju”, może nie o Turcji, ale też bardzo fajnie oddaje ten problem- warto obejrzeć. Mimo wszystko cenię osoby które swoje wakacyjne przygody pozostawiają tylko cennym wspomnieniem- z godnością opowiadają o szaleństwach, a nie z upokorzeniem, że przeżyły rozczarowanie.

  18. ~Internautka pisze:

    artykuł znakomity !

  19. ~cebula pisze:

    baby to jednak gupie som
    gdzie znajdom lepszego faceta jak nie w Polsce?po co jeździć po jakiś kórortach jak na polskich plażah tylu przystojniaków zadbanych

  20. ~Buba pisze:

    „cicho sza – nazar” – co to naczy nazar? Mój przyszły ma tak na nazwisko……. pozdrawiam

    1. Rodzynki Sułtańskie pisze:

      O nazarze: http://rodzynkisultanskie.blog.pl/2014/04/nazar-urok-i-odbijanie-faceta-czyli-o-kobietach-nieszkodliwych/
      Nazar to urok, ale też częste określenie amuletu przeciwko urokowi.

    2. ~Internautka pisze:

      Chyba nigdy nie zrozumiem kobiet , że kilka romantycznych bajerów a one płacą jak szalone za każdą widzimisię wakacyjnego donżuana , co to na każdym turnusie zakochuje się na ” zabój” w następnym portfelu. Zachodziłam i zachodzę w głowę co kobiety widzą w śniadej karnacji i ciemnych włosach bo to chyba o to chodzi w tej całej dozgonnej miłości ;)

      1. ~Internautka pisze:

        Zapomniałam ,że jeszcze dochodzą te ciemne oczy ,w których Polki rozpływają się jak po zjedzeniu czekolady, a to z tego prostego powodu , że Europejczycy czy są to kobiety czy mężczyźni obdarzeni zostali w większości niebieskimi , szarymi czy zielonymi. Poza tym Turcy , Grecy, Włosi czy Hiszpanie to jak głoszą stereotypy , bo sądzę ,że to tylko stereotypy są urodzonymi kochankami. Czemu Polka jeśli nadarza jej się okazja ma nie sprawdzić , zamiast mieć u boku zimnego Europejczyka ;) Przekładają ilość na jakość , bo sądzę , przecież takim mężczyznom musi się zawsze chcieć , to urodzeni kochankowie a przy tym ten niebywały jak głosi fama we świecie temperament ;) Temperament jest zawsze kiedy kobieta ma torebkę z kartami kredytowymi ;) Nie wiem czy się psycholog ze mną zgodzi , że to tak działa. Żeby nie nie osądzać wszystkich w taki sposób , powiedzmy sobie szczerze zawsze bywają ” wyjątki od reguł ” ale procentowo jest to zapewne mniej niż średnia . Także reasumując : nie rozumiem Polek

  21. ~Invierno pisze:

    Żeby ustrzec się przed kurortowym casanową, najlepiej pojechać z mężem;) A tak na poważnie, to bardzo fajny wpis, choć nie wiem, czy ta wiedza coś pomoże, gdy miłość (namiętność) napadnie znienacka…
    Przygód z donjuanami nie miałam, za to z doświadczenia wiem, że porto szybko uderza do głowy ;) Narobiłaś mi smaku…

    1. Rodzynki Sułtańskie pisze:

      Oj, to prawda! Choć w Turcji tylko bliska obecność męża chroni przed natrętami, sama obrączka czy deklaracje na niewiele się zdadzą ;)

    2. ~Daria pisze:

      Ha ha ha ha, zgadzam się na 100%, mąż to najlepsza recepta na podrywaczy!

      1. ~szynka pisze:

        Mój szanowny małżonek zamiast ratować mnie z rąk tureckich podrywaczy to się ze mnie naśmiewał… do czasu az mu przewodniczka zwróciła uwagę, że w ten sposób robi ze mnie dz*** a z siebie alfonsa i zaraz mu zaproponuja cene za mnie. Ja sie bronilam jak umiałam ale tez jestem tak wychowana ze nie wrzeszcze i nie bluzgam nawet jak mnie ktoś nachalnie zaczepia… a podobno powinnam była :(

        1. Rodzynki Sułtańskie pisze:

          W wielu kręgach kulturowych trzeba pokazywać asertywność wyraźniej. Niestety jesteśmy uczeni pokory i uprzejmości, czasami trzeba umieć się postawić.

      2. ~Gonia pisze:

        właśnie wróciłam z Turcji i mimo, że byłam z mężem i synem nie uniknęłam tureckich podrywaczy…Wręcz czułam się osaczona, mimo że nie zwracałam uwagi na zainteresowanego mną Pana. A on nie przejmował się obecnością mojego męża.
        Patrzył się non stop, puszczał oczka , uśmiechał się, podając Ci drinka dotykał ręki, próbował zagadywać.Kubki z rąk mi leciały hehehhehe Ciągle był blisko. Dosłownie wszędzie w restauracji , na plaży , przy basenie, za barem…Mąż się śmiał,że mój adorator jest wszędzie, ale już pod koniec to już się delikatnie wkurzył…Mimo, że jasno sygnalizowałam, olewając go to ten dalej robił swoje. Masakra czułam się skrępowana i mało komfortowo, mimo że fajnie jest się czuć adorowaną. A do tego facet był bardzo przystojny ;-))Dziewczyny trzeba się szanować i bardzo uważać, Turcy tylko szukają naiwnych kobiet (pewnie zdarzają się wyjątki ;-))Na szczęście ja już małolatą nie jestem….i na takie kity się nie nabieram ;-P

  22. ~lemon pisze:

    Bardzo dobry artykuł, wreszcie ktoś napisał tak jak naprawdę jest! Wiedza, wiedza i jeszcze raz wiedza! Poznanie bliższe ludzi i ich kultury, i dopiero wtedy dobieranie sobie znajomych, bo u nas wypada to co u nich nie, a u nich to co u nas uważa się za najgorsze świństwo traktuje się z przymrużeniem oka. Ja mam za sobą związek z chłopakiem, który po prostu chciał sobie ułożyć życie i ja mu się nadałam, ale to nie była miłość, czy to będę ja czy jakaś inna dziewczyna, bez większej różnicy, może mnie lubił i to bardzo nawet, ale miłość to nie była, i jakie okropne rozczarowanie później, a ile łez wylanych i niepotrzebnych nieporozumień później, na szczęście po tym wszystkim żalu już nie mam, a w tym roku jadę do Turcji na wakacje, i może nawet uda mi się zobaczyć ze znajomymi. Pozdrawiam dziewczyny i naprawdę, da się wyczuć już po pierwszym spotkaniu, czy komuś na nas zależy czy tak na dwa razy, nawet jeśli na zewnątrz wygląda wszystko ładnie, a ona płaci za nas, angażuje się i przyjeżdża do PL do naszego domu w odwiedziny, a my do jego. Dlatego dopóki kogoś bliżej nie poznamy, nawet jeśli pałamy do kogoś mega uczuciem, nie ma co się angażować, trzeba to wziąć na klatę i dać temu czas się rozwinąć i poznać to. Buziaki!

  23. ~agnieszka pisze:

    Ja już na FB Ci napisałam, że świetny wpis. Prawdziwy. I śmieszny i straszny bo trzeba się czasem z siebie umiec śmiać i nie łykac tzw. kitów jak czapla :) a z poniesionej porażki wyciągać wnioski.
    Seni seviyorum za ten wpis :)

    1. Rodzynki Sułtańskie pisze:

      Dziękuję :)
      Czasem właśnie jedna porażka i lekko złamane serce sprawiają, że po czasie możemy spojrzeć na wszystko z dystansem… :)

  24. ~Ewik pisze:

    ŚWIETNY ARTYKUŁ! Gdyby więcej moich znajomych, to czytało, nie miałyby tyle rozczarowań i problemów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


0 Flares Facebook 0 Twitter 0 Google+ 0 Pin It Share 0 Email -- 0 Flares ×