Turcja, kraj herbatą płynący

herbata-po-turecku
2 Flares Facebook 0 Twitter 0 Google+ 0 Pin It Share 2 Email -- 2 Flares ×

O tym, że herbata jest narodowym napojem Turków, nie trzeba przekonywać nikogo. Starannie parzona w dwóch imbrykach, jest sączona w pracy, w domu, na ulicy – nikogo nie dziwi to,  że sprzedawcy na bazarze mają ze sobą przenośne kuchenki gazowe, a dzień rozpoczynają właśnie od przyrządzenia napoju. Zimą rozgrzewa zmarznięte dłonie, latem ma „wyrównywać temperaturę” i gasić pragnienie. Turcy nie wyobrażają sobie spotkania – czy to towarzyskiego, czy biznesowego – bez herbaty. Musi być też serwowana na zakończenie posiłku. Rano. Wieczorem.

Turecka herbata: każdy moment jest dobry na szklaneczkę

Turek, który w ciągu dnia nie napije się kilku szklaneczek dobrze przyrządzonej herbaty, jest marudny, boli go głowa i nie ma energii. Być może to uzależnienie od tauryny, a być może – od samego rytuału picia herbaty. Na samo zaparzenie czeka się kilkanaście minut. A później następują rozmowy, dolewanie kolejnej szklaneczki… i kolejnej…

Na herbatę, nie piwo, spotykają się znajomi. Przy herbacie zawierane są kontrakty handlowe.

Turecki çay to nie napój. To narzędzie komunikacji.

turecki-czajnik-do-parzenia-herbaty-duzy

Fot. Turecki Sklep

Turecka herbata jest zbierana w regionie Morza Czarnego, w szczególności w okolicach Rize (stąd pochodzą najbardziej znane marki, np. Çaykur). Co ciekawe, pierwsze plantacje powstały już w XX wieku i były zakładane przez Gruzinów, a nie Turków.

Szanujący się Turek nie napije się zwykłej herbaty z torebki (choć – uprzedzając pytania – tak, można je kupić). Herbata musi być zaparzona, w zestawie czajników (o nazwie çaydanlık). Turcy kochają mocną herbatę (demli), a nie słabą (açık). Dosładzają ją często do granic możliwości – jeden z moich znajomych słodził herbatę w małym tulipanku 7 (!) kostkami cuku…

Herbata powinna mieć kolor „krwi królika”. Turcy ostrzegają jednak, że nieuczciwi sprzedawcy dla koloru dodają do herbaty sody oczyszczonej. 

Jak przyrządzić turecką herbatę -çay?

Jest wiele szkół przyrządzania herbaty po turecku.

Pierwszym krokiem jest zawsze wsypanie kilku łyżek suszu do górnego imbryka. Niektórzy płuczą susz zimną wodą, a dopiero później zalewają go wrzątkiem – ma to poprawiać kolor. Zwykle jednak mały imbryk z 3-4 łyżkami herbaty stawia się na dużym, w którym gotuje się woda. Przez to susz herbaciany lekko uprażony pod wpływem temperatury pary z dużego imbryka.

Kiedy woda zaczyna wrzeć, zalewa się nią herbatę (bez mieszania! lejemy powoli w jedno miejsce), duży imbryk uzupełnia się zimną wodą i znów stawia na ogniu. Jeśli uzupełniona woda gotuje się – po kilku minutach esencja w małym imbryku będzie gotowa (niektórzy czekają nawet kwadrans).

Spotkałam się też z jeszcze inną wersją: po zalaniu suszu herbacianego wrzątkiem, można sam mały imbryk postawić na ogniu do „pierwszego bąbla powietrza”. Później postępujemy jak zwykle: stawiamy mały imbryk na duży.

Do tulipanka wlewa się esencję i wrzątek. Tak – wrzątek. Turek nie wypije „zimnej” herbaty, a więc imbryk przez cały czas powinien stać na ogniu (lub choćby kaloryferze).

Zalanie herbaty wrzątkiem? Barbarzyństwo!

Mocnej herbaty nie odmawiają sobie kobiety w ciąży i karmiące, a podawanie słabej herbaty dzieciom nie jest niczym niezwykłym. Jeden z moich znajomych wspomniał kiedyś, że jego pierwsze wspomnienie z dzieciństwa jest związane właśnie z herbatą. Kiedy rodzice podawali mu słabą herbatę lub napar ziołowy, ten płakał tak długo, aż podano mu „dorosłą” wersję -mocną herbatę z cukrem. I tak, od trzeciego roku życia, jest on smakoszem mocnej i słodkiej jak ulepek herbaty.

Zaparzenie herbaty poprzez samo zalanie wrzątkiem to dla Turków barbarzyństwo. Wielu moich męskich znajomych narzeka na wojsko, bo… podawano tam herbatę „chochlą”, lekko ostudzoną, przez co nie można było poprosić o mocną lub słabszą herbatę; z dwiema lub pięcioma kostkami cukru. Dla wielu Turków właśnie niedobra herbata, a nie wczesne wstawanie czy dyscyplina, to najstraszliwsze wspomnienie z wojska!

Krok po kroku rytuał parzenia herbaty przedstawiają Marta i Tunç – właściciele Tureckiego Sklepu:

 

 

Turcy  pijają też ziołową herbatę, szczególnie  szałwię (adaçayı), lipę (ıhlamur). Rozpuszczalne owocowe herbaty są bardziej popularne wśród turystów – ja sama lubię słodką herbatę z granatów.

Wpis rozpoczyna serię postów, które przygotowuję we współpracy z Tureckim Sklepem. W ofercie sklepu znajdziecie m. in. zestawy do parzenia herbaty, çaydanlıki, herbaty tureckie i cejlońskie oraz owocowe – rozpuszczalne. Specjalnie dla czytelników bloga, Turecki Sklep ma dla Was aż 20% rabatu na wszystkie produkty – nie tylko herbaty!  Jeśli więc macie ochotę na herbatę po turecku w swoim domu – doskonała okazja, żeby zamówić sobie paczuszkę. 

The following two tabs change content below.

Gosia (Rodzynki Sułtańskie)

Blog Rodzynki Sułtańskie powstał w 2012 roku i jest subiektywnym przeglądem blasków i cieni życia w kraju minaretów - piszę o kulturze, języku, kuchni, oswajaniu orientu, ale też uczeniu się siebie w nowym otoczeniu kulturowym. Więcej znajdziesz w zakładce "O blogu". Kontakt/współpraca: RodzynekSultanski [@] gmail.com

23 przemyślenia na temat “Turcja, kraj herbatą płynący”

  1. ~Maria pisze:

    Podobnie jest z parzeniem kawy. Nie zalewają wrzątkiem, tylko sypią do zimnej wody i odpowiednio zestawiają z ognia jak ma się gotować, uspokaja się wrzątek i tak ze 3 razy, nie mieszają. stawiają na ten ogień i zestawiają.

  2. ~MIG pisze:

    Cieszyłam się chciałam się dowiedzieć jak się robi Turecką herbatę ale ona yyyyyy,yyyyyyyyyyy,yyyyyyyyyy ze nie da się kompletnie jej zrozumieć. Najlepiej jak sobie by napisała na kartce to co chce powiedzieć bo wysłowić i naprawdę przekazać tego nie umie.

  3. ~Natala pisze:

    Ciekawa jestem czy zniżka 20% jest nadal aktualna. Chciałabym kupić zestaw do parzenia herbaty po turecku :)

  4. ~teczaj pisze:

    Zabawne, ale właśnie tak parzono w Polsce herbatę w PRL – imbryczek do esencji stawiano na odkrytym gotującym się dużym czajniku. Naprawdę nikt już o tym nie pamięta?? To było uznane za prawidłowy sposób parzenia herbaty. Mieliśmy wtedy dużo dobrej gruzińskiej herbaty dzięki temu, że Gruzja była republiką ZSRR.
    Zresztą parzenie herbaty w Rosji w samowarze też opiera się na tym sposobie.
    Czaj to po rosyjsku herbata.

  5. ~czajniczka pisze:

    Oj Pan horyzontu przeinaczył lekko fakty i cytrynki też nie dodajemy do herbatki w której na przykład pływają liście, do naparu tak! :) Herbata ( czy w torebce czy nie) w połączeniu z cytryną uwalnia związki metalu

    1. ~Maciej pisze:

      Glinu. Związki glinu będące trucizną dla układu nerwowego.

  6. ~Jan Herbaciany pisze:

    Tylko mała uwaga. Kobiety ciężarne i karmiące piją w Turcji „mocną” herbatę, jednak trzeba pamiętać, że bardzo długi czas zaparzania powoduje, iż… wcale nie jest ona mocna. W każdym razie jeśli za wskaźnik mocy uznamy zawartość pobudzającej kofeiny (czy, jak kto woli, teiny). Długo parzona herbata uwalnia z suszu do naparu garbniki, a te neutralizują w znacznej mierze kofeinę. To dlatego herbata o poranku, na pobudzenie, powinna być parzona krótko (zwykle 2-3 minuty – oczywiście mówimy tu o „zwykłam” parzeniu), a wieczorem należy ten czas wydłużyć, aby uniknąć problemów z zasypianiem

  7. ~MoniQ pisze:

    Byłam w Turcji w te wakacje i zakochaliśmy się w tureckiej herbacie i w samym rytuale jej picia. Kupiliśmy szklaneczki, herbatę, tylko czajnika już się nie dało nigdzie upchać.
    Pytanie – czy jest jakiś sposób na zaparzenie „czaju” bez tego dzbanka? Póki co robimy esencję i potem zalewamy wrzątkiem, ale może jest lepszy sposób?

    Świetny blog, pozdrawiam! :)

    1. Gosia (Rodzynki Sułtańskie) pisze:

      Chyba parzenie esencji jest najbardziej zbliżone do tureckiego sposobu. Dziękuję za miłe słowa :)

  8. ~Kawoszka pisze:

    Warto do czajniczka z herbatą wraz wodą do parzenia dodać cukier, który ” lepiej wydobywa” przeciwutleniacze.

    1. Gosia (Rodzynki Sułtańskie) pisze:

      Fajna wskazówka, choć chyba nie do zastosowania wśród osób niesłodzących :)

      1. ~Kawoszka pisze:

        A są tacy w Turcji? Rzeczywiście rada tylko dla słodzących i nie zawsze z niej korzystam (do ciasta wolę gorzką).

  9. malwa33333 pisze:

    Zapraszam do mnie

  10. ~Koralina pisze:

    Uwielbiam turecką herbatę i bardzo za nią tęsknię!:) No i chyba skorzystam z okazji, żeby tęsknotę w herbacie utopić:) Dzięki!

  11. ~Andrzej pisze:

    A Putin ma [link oznaczony jako spam przez administratora strony] żal

  12. karoline1163 pisze:

    Bardzo fajnie piszesz na swoim blogu .
    Jeżeli jesteś ciekawa zapraszam do mnie ! :)

  13. ~panhoryzontu pisze:

    Teraz dopiero uzmysowiłem sobie dlaczego mamy w polskim słowo „czajnik”!

    Kilka nieoczywistych faktów jakie mi zostało z różnych artykułów to:
    - herbata moze zawierać więcej kofeiny o kawy, czyli bardziej pobudzać
    - krócej parzona herbata jest bardziej pobudzająca, bo potem wydzielają się jakieś garbniki, które sprawiają, że staje się „uspokajająca”
    – cytryna plus herbata w torebce powoduje powstawanie substancji raotwórczych, czyli cytrynę zawsze wrzucamy po wyjęciu torebki (z tym akurat Turcy nie mają problemu, bo nie używają torebek i cytryn z tego co piszesz)

    Osobiście lubię i herbatę i kawę.

    Co mnie zastanawia to dlaczego na Bałkanach przyjęła się tylko kawa?!
    Jak poprosisz o herbatę to albo przyniosą Ci owocową, albo spytają czy jesteś chory, bo w takiej sytuacji uznają picie herbaty za zasadne.

    1. ~Obżarciuch pisze:

      a ja lubie herbatkę np, z pigwą, albo żurawiną

      pozdrawiam!

    2. Gosia (Rodzynki Sułtańskie) pisze:

      Dobrze wiedzieć :)
      Ciekawe, przecież kawa na Bałkanach bardzo przypomina parzoną po turecku. Nie wiem, jak można wypić kilka dziennie? Zdecydowanie można zejść na zawał…

  14. ~Ewa pisze:

    Uwielbiam herbatę, też taka po turecku, z tych małych tulipanowych szklaneczek :)

    Sprawdź swój RSS bo ostatni wpis w czytniku mam o Hirapolis, od tamtej pory nic i widzę, że parę przeoczyłam…

    1. Rodzynki Sułtańskie pisze:

      Ewo a czy nie masz przynajmniej rssa z mojego starego adresu? Bo tam dorzuciłam ostatnio właśnie wpis o Hierapolis, a dopiero dziś herbatę :)

      1. ~Ewa pisze:

        Wydaje mi się, że mam poprawny bo jak klikam odnośnik to mnie przenosi tutaj. Ale dodam jeszcze raz :)
        Zresztą dzisiaj w czytniku były wszystkie brakujące wpisy :)

  15. Bardzo pożyteczny blog.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


2 Flares Facebook 0 Twitter 0 Google+ 0 Pin It Share 2 Email -- 2 Flares ×