Co u mnie słychać (i znów o Stambule)

Stambuł, Eminönü. Blog Rodzynki Sułtańskie
4 Flares Facebook 0 Twitter 0 Google+ 0 Pin It Share 4 Email -- 4 Flares ×

 

Chłodny, listopadowy Stambuł zupełnie nie przypomina złotej polskiej jesieni. Jednego dnia bywa gorąco, drugiego – ulice toną w strugach deszczu. Trudno powiedzieć, czy dałam radę przyzwyczaić się do Stambułu. To chyba jedyne miasto, za którym można tęsknić, będąc tu nawet na miejscu.

***

Wróciłam na studia – doktorat w zakresie nauk o komunikacji. W Turcji dostałam się na stypendium w ramach programu dla obcokrajowców Türkiye Bursları. Byłam zaskoczona, bo raczej nie spodziewałam się przyjęcia w tym roku – zapunktowałam wcześniejszymi projektami i badaniami prowadzonymi w Turcji. Zajęcia odbywają się tylko dwa razy w tygodniu; w pozostałe dni realizuję projekty i prowadzę własne badania. Choć miesiąc to mało, by wyciągać wnioski i oceniać uczelnię, jestem zadowolona ze swojej decyzji. Mam dużą swobodę w doborze projektów i w sposobie ich prowadzenia.

Czytanie i pisanie tekstów akademickich po turecku jest proste i przyjemne. Wygląda tak, jak pisanie po polsku czy po angielsku. Z tym, że książki płoną. I komputer płonie. I Ty płoniesz. I JESTEŚ W PIEKLE. Tak w skrócie mogłabym podsumować moje przymiarki do działalności naukowej po turecku. Mówienie w obcym języku to jedno; praca naukowa to zupełnie inna para kaloszy. Mam też sporo do nadrobienia w zakresie prac i teorii tureckich badaczy. Ale nikt nie mówił, że będzie łatwo, prawda?

***

Na uczelnię dojeżdżam autobusem, który doczekał się własnego hasła w internetowej encyklopedii. „Niech Allah wspomoże tych, którzy dojeżdżają tą linią. Ludzie są stłoczeni jak sardele na patelni” – napisał anonimowy internauta. Nie poluję już na miejsce siedzące, ale na przyzwoite miejsce do stania. Czasami udaje mi się nawet wślizgnąć na miejsce przeznaczone na gaśnicę (gaśnica jest gdzie indziej; legendy mówią, że jej miejsce zna kierowca, ale nigdy nie zostało to potwierdzone). To doskonała motywacja do przejścia na dietę – myślę, że jeszcze trzy rozmiary i miejsce to okaże się całkiem wygodne.

***

Droga ma jednak swoje zalety. Jedną z nich jest to, że jest piekielnie długa. A przez to jadę na uczelnię, kiedy wschodzi słońce i wracam, kiedy zachodzi. Pesymista mógłby marudzić, że dojazd zajmuje więcej, niż zajęcia. Ja jednak uważam, że szklanka jest do połowy pełna, a nawet jeśli jest całkiem pusta, to można napełnić ją winem i zagryźć czekoladą, a wtedy świat jest całkiem przyjemnym miejscem. Jedną z małych przyjemności jest obserwowanie Morza Marmara, przy którego wybrzeżu jadę co najmniej 40 minut. Uwielbiam gapić się na morze. Jednego dnia spokojne, innego migocze tysiącami gwiazdek, iskrami słońca. Łagodna tafla w każdej chwili może zmienić się w teatr światła i dźwięku. Czasem chmury tworzą dramatyczny obraz, a ja czuję się jak w postapokaliptycznym filmie. I nawet współpasażerowie wyglądają trochę jak zombie. I ja też, szczególnie kiedy nie zdążę dopić porannej, popołudniowej albo wieczornej kawy.

***

Stambuł ma tyle twarzy, co Bosfor albo Morze Marmara. Bywa łagodny, przynosi spokój (tak, bywają i takie dni, nawet w Stambule), a nawet ulgę. Ale zmienia się w ułamku sekundy. I ja też topię się w uliczkach Stambułu. Łowię grube ryby albo to ja jestem jak sardela złapana przez mewy. Ludzie uzależnieni od Stambułu są podobni do zawodowych rybaków, którzy nie potrafią i nie mogą zmienić fachu – i każdej nocy zdają się na pastwę morza.

 

Stambuł. Blog Rodzynki SułtańskieStambuł. Blog Rodzynki Sułtańskie

Stambuł.

Stambuł. Blog Rodzynki Sułtańskie

Stambuł.

Stambuł. Blog Rodzynki Sułtańskie

Stambuł.

 

To niesamowite, jak wiele zmienia małżeństwo. Nie, niekoniecznie pomiędzy małżonkami. W tak konserwatywnym / zróżnicowanym kraju jak Turcja, bycie „stateczną mężatką” otwiera mi zupełnie nowe perspektywy społeczne. W szczególności widzę to w stosunku innych kobiet (nie tylko starszych) i tematach, które ze mną podejmują. Bałam się dyskusji o kolorze szafek, firankach i zupach gotowanych dla męża – bo, trochę kierowana stereotypami o Turczynkach, tak właśnie widziałam koleżanki wychodzące za mąż. Jakby najważniejszym życiowym wyborem był dla nich wybór pralki. Obracam się niemal w tej samej grupie, a dopiero teraz czuję, że zaczynam tę grupę rozumieć. I widzę mnóstwo kobiet obdarzonych życiową mądrością, których każda zmarszczka opowiada inną historię. Których wybory okazują się o wiele bardziej skomplikowane, niż zdawało się wcześniej.

***

Stambuł jest wymagający. Nie znosi rywali i zabiera dużo czasu. Jeśli zwrócisz uwagę na innego, natychmiast znów cię uwodzi. Morzem. Wystawą. Nieznanym zabytkiem. Opisem w książce. Musicie więc zrozumieć, że wpisy na blogu mogą pojawiać się mniej regularnie. Ale cały czas zapraszam Was na Facebooka i Instagram Rodzynek. Tam dzieje się więcej (choć często zamiast opisywać Wam Turcję, po prostu pokażę Wam niebo nad Stambułem).

***

The following two tabs change content below.

Gosia (Rodzynki Sułtańskie)

Blog Rodzynki Sułtańskie powstał w 2012 roku i jest subiektywnym przeglądem blasków i cieni życia w kraju minaretów - piszę o kulturze, języku, kuchni, oswajaniu orientu, ale też uczeniu się siebie w nowym otoczeniu kulturowym. Więcej znajdziesz w zakładce "O blogu". Kontakt/współpraca: RodzynekSultanski [@] gmail.com

9 przemyśleń na temat “Co u mnie słychać (i znów o Stambule)”

  1. ~malvibee pisze:

    Stambul-moja milosc od pierwszego spojrzneia na miasto…

    Bardzo podoba mi sie ten wpis. Refleksyjny, gleboki, bardzo dobry.

  2. ~Spa pisze:

    Cudowny post. Niestety po mojej pierwszej (i jak na razie ostatniej) wizycie w Stambule stwierdziłam, że to nie jest miejsce do życia dla mnie ;-)

  3. ~Invierno pisze:

    Bardzo poetycki opis.
    Przyjemnie się czyta.

    1. Gosia (Rodzynki Sułtańskie) pisze:

      Dziękuję Dominika :)

  4. ~HANNA pisze:

    Stambul…Magiczne miejsce. Tez tu mieszkam. Posluchalam glosu serca… Pozdrawiam serdecznie :)

  5. ~Weronika pisze:

    Oj,z tą tęsknotą to święta racja…będę tu już tylko niecałe 2 miesiące i nie wiem jak to przeżyję,już tęsknię :(

  6. ~balkanyrudej pisze:

    „To chyba jedyne miasto, za którym można tęsknić, będąc tu nawet na miejscu.” – zdanie to chyba doskonale opisuje to, co wiele osób czuje wobec Stambułu. Ja im więcej o nim czytam i sama piszę, tym mocniej tęsknię. W tym tygodniu mam na blogu tydzień stambulski, bo choć byliśmy tam dwa dni z okładem, to materiału do opisania zebrało się tak dużo, że ciężko zamknąć ten temat w 1-2 wpisach.

    1. Gosia (Rodzynki Sułtańskie) pisze:

      Śledzę Wasze stambulskie wpisy :)

  7. ~Agnieszka pisze:

    Byłam niedawno w Stambule. Szkoda ze się nie spotkalysmy:) Moją relację można zobaczyć na mojepodrozeliterackie.blogspot.com

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


4 Flares Facebook 0 Twitter 0 Google+ 0 Pin It Share 4 Email -- 4 Flares ×