Studia w Turcji: Türkiye Bursları, mój doktorat i inne luźne zapiski (Q&A)

Studiowanie w Turcji, studia w Turcji
1 Flares Facebook 0 Twitter 0 Google+ 1 Pin It Share 0 Email -- 1 Flares ×

 

Przyjmijmy, że w tym roku zdajesz maturę, zdobywasz dyplom magistra lub licencjatu. Nie znasz tureckiego, ale chciał(a)byś studiować w Turcji. Czy to możliwe? Tak. I jeszcze Ci za to zapłacą.

Zgodnie z obietnicą daną na Facebooku, w tym wpisie postaram się Wam wyczerpująco opowiedzieć o moich doświadczeniach ze studiami w Turcji. Od razu uprzedzę, że nie piszę o Erasmusie, ale studiowaniem w Turcji od początku do końca — w moim przypadku na poziomie doktoratu, ale myślę, że wpis będzie przydatny również dla osób planujących magisterkę w Turcji. Wszystkie informacje starałam się zebrać w formie pytań i odpowiedzi, jeśli macie dodatkowe pytania — napiszcie w komentarzu, a ja postaram się aktualizować wpis. Zaczynamy :)

1. Jak dostać się na studia w Turcji? W jaki sposób obcokrajowiec może zacząć studia w Turcji?

Są dwie drogi: YÖK i stypendia. Jeśli chcemy studiować jak Turcy (na dowolnym poziomie), bez stypendium, musimy podejść do egzaminów z języka tureckiego oraz (dla licencjatu): testami, do których podchodzą Turcy na koniec liceum. Jeśli chcemy studiować na poziomie magisterki lub doktoratu, musimy też podejść do egzaminu z języka angielskiego (YDS, uznawane są też międzynarodowe certyfikaty), tureckiego i matematyki (ALES). Poprzednie dyplomy muszą być przetłumaczone i uznane (cały proces jest opisany tutaj).

Drugą drogą jest wybór stypendium: Türkiye Bursları lub Tübitak. To stypendia dla obcokrajowców, którzy nie znają tureckiego i na dowolnym poziomie chcą rozpocząć edukację w Turcji. Rekrutacja prowadzona jest on-line i dopiero po przyjęciu na studia trzeba tłumaczyć i zatwierdzać dokumenty, co jest według mnie ogromnym plusem.

Stypendia zapewniają rok nauki tureckiego w Tömerze, ubezpieczenie, bezpłatne zakwaterowanie w akademiku, pozwolenie na pobyt i wsparcie finansowe. W przypadku zakwaterowania w akademiku kwota stypendium zdecydowanie wystarcza na pokrycie wszelkich potrzeb związanych z pobytem w Turcji. Trzeba jednak uważać, aby w trakcie nauki tureckiego nie przekroczyć limitu nieobecności (wtedy stypendium jest obcinane). W trakcie samych studiów trzeba utrzymywać wysoką średnią, a dla doktoratu — po 3 semestrach przejść egzamin (doktora yeterlilik sınavı) – dwie nieudane próby skutkują cofnięciem stypendium.

Ponieważ absolutnie wszystkie potrzebne informacje są na stronach obu programów po angielsku, odsyłam na strony: Türkiye Bursları  i  Tübitak. Ja przejdę do opisu mojego procesu rekrutacji i samych studiów. Ogólne warunki rekrutacji to przede wszystkim wysoka średnia ocen, dla studiów magisterskich i doktoranckich udział w dodatkowych projektach badawczych lub publikacje. Na niektórych uczelniach i kierunkach wymagane są certyfikaty, np. TOEFL  lub GMAT. Wymogi formalne są sztywne, bez ich spełnienia nie ma się szansy na stypendium; bardziej elastyczne, miękkie wymogi to osobista motywacja do podjęcia studiów w Turcji czy dodatkowe projekty (także edukacji nieformalnej), dzięki którym można wyjaśnić swoje zainteresowania Turcją czy dziedziną studiów (np. Erasmus, Youth in Action, EVS — obecnie Erasmus+).

2. Jak ja dostałam się na studia w Turcji?

W zeszłym roku aplikowałam o stypendium Türkiye Bursları. Rok wcześniej skończyłam studia w Polsce. Miałam w kieszeni dyplom magisterki i dwa licencjaty na różnych kierunkach. Wypełniłam aplikację on-line, w której oprócz średniej ocen, listy projektów i publikacji, udziału w różnych inicjatywach naukowych, opisałam też moją motywację do studiowania w Turcji i na wybranych kierunkach. Moją mocną stroną w aplikacji były projekty międzynarodowe i tematy prac magisterskiej i licencjackiej: na dwóch różnych kierunkach prowadziłam badania w Polsce i w Turcji, czym starałam się udowodnić, że badawczo (a nie tylko turystycznie lub sercowo :)) jestem związana z Turcją. To, że prowadziłam wcześniej różne programy wymiany młodzieży i byłam ich koordynatorem, pozwoliło mi przekonać rekruterów, że w czasie i po studiach będę działać na rzecz akademickiej wymiany polsko-tureckiej. Motywacja może być naprawdę różna i warto wybrać coś, co odróżni nas od innych aplikujących. Może konkretny program badawczy związany z endemicznym gatunkiem węży w Turcji dla programu z zoologii? Badania nad urbanistyką na przykładzie megamiasta-Stambułu? Zainteresowanie konkretnym tureckim twórcą? Dziedziną sztuki? A może stosunki polsko-tureckie dla kierunków związanych z polityką?

W aplikacji wybrałam 10 programów na 7 uniwersytetach (trzeba wybrać co najmniej 3 różne programy w 2 różnych miastach).

Rozmowy kwalifikacyjne odbywają się w ambasadach Turcji w kraju aplikacji i w Ankarze, jeśli jesteśmy na stałe w Turcji. Zaproszenie na rozmowę dostałam kilka dni przed jej terminem. Ku mojemu zdziwieniu, była to niedziela… Na miejscu okazało się, że rozmowa odbędzie się w poniedziałek, a niedzielna data to „błąd w systemie” :) Eh, Turcja! Grzecznie przyjechałam również kolejnego dnia.

3. Jak wygląda rozmowa kwalifikacyjna do  Türkiye Bursları?

Moja rozmowa przebiegła w bardzo sympatycznej atmosferze. Rozmawialiśmy po turecku (mój turecki był wtedy na poziomie B1/B2), czasami przechodząc na angielski. Najpierw poproszono mnie o oryginały dokumentów, które w trakcie aplikacji on-line wprowadzane są do systemu. Były to dyplomy, certyfikaty, poświadczenia kursów, zaświadczenia o współpracy, wydrukowana publikacja i paszport. Moja rada: starajcie się przedstawić wszystkie dokumenty, które będą działać na Waszą korzyść – choćby zaświadczenie o przebytym stażu. Do aplikacji potrzebne są również referencje, jednak ja podałam po prostu numer telefonu osób udzielających mi referencji, a nie gotowe listy polecające.

Po krótkim przedstawieniu się  zostałam poproszona o wyjaśnienie mojej motywacji do studiowania w Turcji; ogólne pytania były powtórzeniem tego, co pisałam w aplikacji on-line. Kiedy jednak zeszliśmy na temat mojej pracy magisterskiej, pytania były o wiele bardziej konkretne: dotyczyły metodologii, wniosków, podstawy teoretycznej. W końcu spytano mnie również o planowany projekt badawczy doktoratu. Nie są to więc pytania, których nie spodziewałabym się w trakcie rekrutacji na doktorat w Polsce — i zdecydowanie mogłam się wcześniej dobrze przygotować do rozmowy.

Myślę, że w przypadku rekrutacji na studia magisterskie bardziej brana jest pod uwagę osobista motywacja i wysoka średnia  z licencjatu, niż projekty badawcze i publikacje.

Wyczekiwaną odpowiedź dostałam 23 lipca (dokładnie pamiętam datę, ponieważ było to dwa dni po naszym ślubie, kiedy wszyscy wkoło pytali nas o plany na przyszłość, a my odpowiadaliśmy, że czekamy na wyniki rekrutacji ;)). Dostałam się na doktorat na Uniwersytecie w Kocaeli, na Wydziale Nauk Społecznych, w programie Nauk o Komunikacji. Dopiero wtedy musiałam (ekspresowo) przetłumaczyć i potwierdzić notarialnie moje dyplomy i zarejestrować się na uczelni. Poświadczenie notarialne tłumaczeń i suplementów to spory wydatek.

4. No to jak studiuje mi się w Turcji? ;) Jakie są różnice w robieniu doktoratu w Polsce i w Turcji?

Po niemal skończonym pierwszym roku i przebytej pierwszej sesji — myślę, że mogę nieśmiało podsumować moje wrażenia odnośnie studiowania w Turcji. Po pierwsze — w Turcji studia magisterskie i doktoranckie mają troszkę wyższy prestiż  niż w Polsce. Większość osób kończy studia na poziomie licencjatu; studia kontynuują ci, którzy myślą o karierze akademickiej. Doskonale widać o w podejściu wykładowców (i samych studentów): studenci licencjatu traktowani są jak niesforne dzieci (zdarza się, że wykładowca dzwoni do rodziców, jeśli student ma za dużo nieobecności!). Na doktoracie, w małych grupach, zajęcia prowadzone są głównie na zasadzie seminarium. Odpowiada mi przede wszystkim duża swoboda w wyborze projektów, nad którymi pracuję, jak i teorii. Przykład? W referacie opieram się na teorii mojego promotora z Polski, profesora Fleischera. I choć nie jest ona znana w Turcji, nikt nie zarzuca mi, że jest to koncepcja „opcja tureckiej humanistyce”. Wręcz przeciwnie – po wystąpieniu jestem poproszona o więcej wyjaśnień  i dostaję podziękowania, że przenoszę ją na turecki grunt.

Wykładowcy są bardzo pomocni, choć wymagający i przyznam, że studia są dla mnie dość ciężkie. Oczywiście nie spodziewałam się łatwego i przyjemnego doktoratu, ale rzeczywiście muszę się sporo napracować i nieźle popisać (dosłownie i w przenośni). Choć zajęcia mam tylko 2 dni w tygodniu (i to tylko przez pierwszy rok), badania, szukanie źródeł, są bardzo wymagające i czasochłonne. Dochodzi do tego oczywiście nauka tego, czego nauczyłam się wcześniej – tyle że po turecku.

W Turcji na studiach doktoranckich zajęcia ma się tylko przez pierwszy rok, do tego trzeba zrobić tzw. formację pedagogiczną. Po 3 semestrach podchodzi się do słynnego egzaminu, który opisywany jest we wspomnieniach studentów jako „gra w tenisa z 4 przeciwnikami”. Później można już skupić się na pisaniu pracy.

Inaczej niż w Polsce, w Turcji doktoranci nie prowadzą zajęć ze studentami, choć większość z nich zaczyna pracę jako asystenci na uczelniach. Przeprowadzają egzaminy, sprawdzają prace studentów i pomagają profesorom w pracy badawczej. Robią więc w ramach etatu to, co większość polskich doktorantów musi robić za darmo. Ich praca obostrzona jest jednak warunkiem: w ciągu 6 lat muszą ukończyć doktorat i zwykle przechodzą wtedy do kadry wykładowców.

Minusem programów stypendialnych dla obcokrajowców jest to, że w trakcie stypendium nie powinno się pracować.  Nie jest to oczywiście korzystne dla późniejszej kariery akademickiej. W Turcji obcokrajowcy mogą pracować na uczelniach tylko na czasowych umowach, a nie zasadach urzędniczego etatu (jak Turcy); mają też niższe pensje. Oczywiście można to również przekuć na swoją korzyść: po skończeniu doktoratu nie ma się co prawda kilku lat doświadczenia jako asystent, ale można więcej publikować czy angażować się w różne projekty badawcze. Choć przyznam, że dla mnie samo nadganianie zaległości pochłania większość mojego czasu – nawet na tym samym kierunku na różnych uniwersytetach preferowane są inne teorie i paradygmaty, zwykle czyta się więcej teorii rodzimych badaczy. Pewnie nie jest to tak widoczne na kierunkach ścisłych, jednak na kierunkach humanistycznych i społecznych o wiele bardziej daje się to we znaki.

Innym minusem Türkiye Bursları jest brak możliwości zmiany uczelni.

Moje ogólne wrażenia? Dużo samodzielności, ale też wsparcia ze strony wykładowców; jeszcze więcej ciężkiej pracy i godzin spędzonych nad słownikiem.

5. Jak studiuje się po turecku? Czy w Turcji można studiować po angielsku?

Choć mój poziom tureckiego to C1 (na papierze – myślę, że uczciwiej przyznawać mi się do B2), rzeczywiście polegam na akademickim tureckim. Derrida czy Luhmann to nie są autorzy, których czyta się w ramach rozrywki (czytasz ich dla rozrywki? poważnie? jesteś masochistą, czy jeszcze nie postawiono diagnozy?). Czytanie tych dzieł po turecku przypomina ich czytanie po polsku. Z tym że książki płoną. I Ty płoniesz. BO JESTEŚ W PIEKLE.

A na poważnie: myślę, że studiowanie po turecku od poziomi licencjatu jest łatwiejsze, ponieważ uczysz się nowych teorii w nowym języku. Kiedy przychodzi do przenoszenia znanych teorii i pojęć na grunt nowego języka, rzeczywiście bywa ciężko, choć znów jest to kwestią praktyki, czytania i pisania.

W zeszłym miesiącu zgłosiłam się na kongres nauki o komunikacji i nowych mediach, mogłam wysłać pracę po angielsku; uparłam się jednak na turecki. I choć praca została zaakceptowana i wysoko oceniona… zostałam poproszona o „sturczenie” mojego tureckiego. Bo choć zdania były poprawne, widać w nich było „obcą” logikę i styl argumentacji. Pracę odesłałam i mam za sobą debiut przed akademickimi znakomitościami. Gdyby ktoś powiedział mi 2 lata temu (kiedy mój stosunek do języka tureckiego nie był zbyt entuzjastyczny), że będę po turecku, przed profesorami z Turcji opowiadać o komunikacji i percepcji koloru – najprawdopodobniej wysłałabym rozmówcę do najbliższej poradni zdrowia psychicznego. Po co o tym piszę? Żeby Was przekonać, że jeśli myślicie, że studia w Turcji są dla Was niewykonalne ze względu na język czy różnice programowe – mylicie się. Naprawdę WSZYSTKO jest do zrobienia. Może polegnę na legendarnym doktora yeterlilik sınavı, może nie zrobię akademickiej kariery w Turcji. Ale wyszłam ze swojej strefy komfortu, co jest w jakiś sposób pokrzepiające. No i skoro ja mogłam, to Ty też możesz :) 

Co do studiów po angielsku – niektóre uniwersytety (szczególnie prywatne) prowadzą programy po angielsku. Trzeba ich szukać w sekcji „Akademik”, a później „Fakülteler” (dla licencjatu) lub „Enstitüler” (dla studiów magisterskich lub doktoranckich). Większość uniwersytetów ma strony również w języku angielskim. Zwykle jednak i tak wymagana jest znajomość tureckiego.

6. Dlaczego Turcja rozdaje obcokrajowcom stypendia? ;)

Dobre pytanie, prawda? Co roku Turcja przyznaje kilka tysięcy stypendiów, pokrywających wszelkie koszta studiowania w tym kraju, nie licząc tysięcy  studentów – uchodźców z Syrii, którzy mają ułatwiony wstęp na uniwersytety (i również wsparcie finansowe). Dlaczego? Po pierwsze – stypendia są narzędziem polityki międzynarodowej i dyplomacji. Po prostu. Po drugie – część programów kierowana jest do studentów z krajów rozwijających się, a więc jest narzędziem pomocy humanitarnej. Po trzecie – faworyzowane są kierunki i programy promujące islam (np. teologia) i studia o regionalne o Turcji lub dawnym Imperium Osmańskim – a więc stypendium to narzędzie promocji Turcji i jej wartości za granicą. Wszystko to zamyka się w pojęciu tożsamości narodowej Turków i jej manifestacji (tak na zewnątrz, jak i wewnątrz kraju). Dodajmy jeszcze, że liczba studentów międzynarodowych i nawiązana współpraca z innymi krajami to dodatkowe punkty dla uczelni w różnorakich rankingach. Ponadto studenci, którzy otrzymają stypendium, muszą zmierzyć się z nieco bardziej wyśrubowanymi kryteriami przyjęcia. W porównaniu z tureckimi kolegami mają zwykle wyższą średnią, znają języki, mają inne pola specjalizacji, inny punkt widzenia. Wszyscy wygrywają.

7. Co z poziomem studiów w Turcji?

Uczelnie w Turcji są bardzo zróżnicowane pod względem poziomu. Są uczelnie, które w rankingach znajdują się o wiele wyżej, niż jakiekolwiek polskie uniwersytety; jest też mnóstwo małych uczelni, prywatnych lub państwowych, ale w małych miastach – które (delikatnie mówiąc) niekoniecznie mogą się poszczycić wysokim poziomem edukacji. Ja dość sceptycznie podchodzę do gotowych rankingów. W Polsce studiowałam na państwowej uczelni (UWr) i prywatnej (SWPS). Poziom na Kocaeli jest bardzo porównywalny z tym na UWr; zaryzykuję nawet stwierdzeniem, że wymaga się większej wiedzy ogólnej (na moim kierunku: psychologii, filozofii, socjologii). Chwalę też sobie całkiem obszerną bibliotekę i dostęp do wszystkich ważniejszych baz artykułów i pism online. Jeśli zamierzacie studiować na poziomie magisterki lub doktoratu ważniejszy będzie wybór promotora, więc radzę to robić bardzo uważnie i postarać się o różne opinie o wykładowcach na uczelni.

Słowem podsumowania

Studia w Turcji to szeroki temat. Każde doświadczenie będzie oczywiście warunkowane wyborem kierunku i uczelni, promotora, czy choćby humorami wykładowców. Dla osób, które planują pobyt na stałe w Turcji i szukają swojej drogi – jest to na pewno ciekawa alternatywa. Choć stypendia nie są wysokie, ułatwiają pobyt w Turcji pod względem formalnym. Ale nawet jeśli nie planujecie wiązać się z Turcją, ukończenie jednego z poziomów studiów w obcym kraju, nauka innego języka, zmiana sposobu patrzenia na świat na pewno jest ciekawym wyzwaniem. Egzotyczny język zawsze będzie dobrze wyglądał w CV, a kto wie – może krótki epizod magisterki w Turcji przerodzi się w poważne zainteresowania badawcze albo zmieni Waszą ścieżkę kariery.

The following two tabs change content below.

Gosia (Rodzynki Sułtańskie)

Blog Rodzynki Sułtańskie powstał w 2012 roku i jest subiektywnym przeglądem blasków i cieni życia w kraju minaretów - piszę o kulturze, języku, kuchni, oswajaniu orientu, ale też uczeniu się siebie w nowym otoczeniu kulturowym. Więcej znajdziesz w zakładce "O blogu". Kontakt/współpraca: RodzynekSultanski [@] gmail.com

10 przemyśleń na temat “Studia w Turcji: Türkiye Bursları, mój doktorat i inne luźne zapiski (Q&A)”

  1. ~Natalia pisze:

    Hej Gosia,
    Już kilka razy przymierzałam się do złożenia podań, wysłania mojej aplikacji na studia w Turcji. Jednak zawsze znajdę jakąś wymówkę. A to znam tylko podstawy tureckiego, a to mój angielski jest na zbyt niskim poziomie, a to wspomnienia doprowadzają mnie do płaczu i moje dotychczasowe osiągnięcia nie są wystarczające. Twój tekst bardzo motywuje i pozwala w pewnym stopniu ogarnąć proces rekrutacji. Jednak mimo wszystko nie potrafię ogarnąć stron programów Türkiye Bursları i Tübitak :D
    Pozdrawiam serdecznie

  2. ~Maria pisze:

    Czy do dostania się na studia w Turcji przyda się certyfikat z języka niemieckiego?

    1. Gosia (Rodzynki Sułtańskie) pisze:

      Tak, na niektórych uczelniach jest traktowany jak certyfikat z angielskiego.

  3. ~Skylar pisze:

    Świetny wpis! Przeczytałam jednym tchem, i to mimo że tematyka studiowania to już w moim przypadku zamierzchła przeszłość :) Gratuluję ambicji i samozaparcia, naprawdę chapeaux bas! Trzymam kciuki za ciąg dalszy :)

    1. Gosia (Rodzynki Sułtańskie) pisze:

      Dziękuję Agata :)

  4. ~Maya pisze:

    Wydaje się to wszystko być BARDZO skomplikowane. A ty idziesz jak burza, jestem pod wrażeniem. Czy jest jakikolwiek filmik z tobą gdzie mówisz po turecku? Zdarzyło się cię coś nagrać w tym języku, udzieliłaś może jakiegoś wywiadu? Miło by było cię posłuchać po turecku. :)

    1. Gosia (Rodzynki Sułtańskie) pisze:

      Chyba nagrywana była ostatnia konferencja, o której pisałam, ale szczerze mówiąc nawet jeśli taki filmik się pojawi, to schowam go głęboko i w życiu nie odważę się obejrzeć! :)

  5. ~Dafne030 pisze:

    Jestem po licencjacie i wiecie nad czym ubolewam? O swojej przyszłości zadecydowałam wtedy, gdy nie miałam o niej najmniejszego pojęcia. Teraz wiem, mam tyle własnej, wewnętrznej odwagi, że studiowałabym zagranicą. Nie ze względu na prestiż, ale raczej na to, że powinnam poszukać swojego miejsca na ziemi. Teraz żałuję, że wtedy nie miałam tyle odwagi i zastanawiam się jak teraz to swoje życie naprostować. :D

    1. Gosia (Rodzynki Sułtańskie) pisze:

      Rzeczywiście ci, co potrafią zdecydować (mądrze) o wyborze studiów w wieku 18-19 lat to mniejszość. Ja też chyba wybrałabym inaczej… Ale z drugiej strony, dzięki (czasem przypadkowym) wyborom jesteśmy teraz tu, gdzie jesteśmy… No i na nic nie jest za późno :)

      1. ~Dafne030 pisze:

        O taaak! Wtedy zazdrościłam innym, że wiedzą co chcą robić w życiu i mają jasno nakreślony cel. Pocieszam się tylko tym, że przecież zdobyłam taką wędrówką „na około” więcej doświadczenia niż moi koledzy. Ile się człowiek o sobie rzeczy dowiedział. :D

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


1 Flares Facebook 0 Twitter 0 Google+ 1 Pin It Share 0 Email -- 1 Flares ×