Kiedy zmienisz zdanie o uchodźcach?

Drut kolczasty
2 Flares Facebook 0 Twitter 0 Google+ 0 Pin It Share 2 Email -- 2 Flares ×

 

Powiem Ci, kiedy zmienisz zdanie o uchodźcach.

Kiedy miejsce, które niedawno odwiedziłeś, zobaczysz w wiadomościach: zrównane z ziemią.

Kiedy Twoja koleżanka ze studiów przyjdzie na zajęcia zapłakana, bo jej rodzina została w kraju i nie ma z nią kontaktu od trzech dni.

Kiedy Twój znajomy stanie przed sądem, bo polubił na facebooku nie ten post, co trzeba, a później będzie uciekał przed niesprawiedliwym wyrokiem.

Kiedy Twoja dziewczyna przestanie  rozmawiać z Tobą przez telefon, bo wszystkie rozmowy są podsłuchiwane.

Kiedy Twój kumpel będzie wrzucał na Facebooka zdjęcia z wakacji na wyspie Kos, a Ty wiesz, że na tej samej wyspie jest Twój brat. Ale jako uchodźca, nie turysta.

Kiedy Twojego kuzyna wyrzucą z pracy za „niesłuszne” przekonania polityczne i od roku nie będzie mógł pracować przez łatkę wroga publicznego.  Kiedy zdecyduje się na ucieczkę, nie emigrację, bo ma anulowany paszport. Będzie uciekać przed biedą – takiej, której nigdy nie zaznał, bo jeszcze rok temu żył dokładnie tak jak Ty. Niedawno spłacił samochód i meble. Będzie uciekać przed biedą tak przejmującą, że w domu nie będzie do jedzenia ani kromki chleba. Zacznie palić w piecu meble kupione ledwie kilka lat temu, na ślub, bez jednej rysy. Kiedy postanowi, że samochód – trzymany jako ostatnia deska ratunku – sprzeda i opłaci przemyt swojej rodziny za granicę. Gdziekolwiek.

A Ty będziesz pamiętać jazdę tym samochodem.

Kiedy Twoja koleżanka z pracy, przewrażliwiona matka, która zawsze zapinała dzieciom pasy w aucie, wsiądzie z nimi do łódki czy pontonu, ryzykując ich życie. Bo jeśli przeżyją, będą mogli sami decydować o swojej edukacji, o pracy, bo nie będą się bali mówić o tym, w co wierzą.

Kiedy Twoja kuzynka, która nigdy nie podała dziecku do jedzenia jogurtu jeden dzień po terminie, zacznie karmić je tym, co znajdzie po zamknięciu bazaru. Uciekła, jest bezpieczna, ale już nigdy nie zapomni poniżenia na bazarze: jeden ze sprzedawców, śmiejąc się, rzuci jej nadpsute owoce na ziemię, mówiąc: Jeśli dam im do ręki, zawsze już będą chcieli za darmo; niech zbierają z ziemi. Kiedy w tym „bezpiecznym” kraju będzie codziennie wyśmiewana i opluwana.

Kiedy Ty też pójdziesz na  bazar i zobaczysz, że o resztki kapusty, marchewki i pietruszki kłóci się grupka dzieci. Albo zauważysz,  że dzisiaj wyjątkowo nie ma tam sprzedawczyni cytryn – Syryjki z małym dzieckiem, w grubych skarpetkach do sandałów zimą. A tydzień temu będzie już na bazarze, znów z cytrynami, ale bez dziecka i z opuchniętą twarzą.

Kiedy syn sąsiada, którego pamiętasz z nienagannych manier i uśmiechu, zaczniesz widywać żebrzącego z grupką chłopców na skrzyżowaniu. Ale nie będzie już mówił ci „dzień dobry”, bo ulica nauczyła go pięści i przeklinania. I kiedy wiesz, że na dziecko, które jeszcze niedawno chodziło na lekcje gry na gitarze i angielskiego, czeka przyszłość jak innych na ulicy – w najlepszym wypadku złodzieja albo ulicznego cwaniaka.

Kiedy dowiesz się, że Twój nauczyciel ratował rodzinę uciekając za granicę, żeby sprzątać toalety. Bo kto zatrudni nauczyciela, który nie zna słowa w lokalnym języku?

Pomyśl o Twojej siostrze. Albo bracie. Pomyśl o tym, co zabraliby ze sobą, uciekając na pontonie. Co zabrałbyś do małego plecaka?

Pomyśl o swoim dziecku, które ma kochającą rodzinę i pokój wypełniony zabawkami. Zabawki nadal stoją w pokoju, ale zaczyna brakować jedzenia. I nagle przychodzi wiadomość, że do miasta zbliżają się żołnierze. Czy pamiętałbyś, żeby zabrać ulubionego misia, bez którego Twoje dziecko nie zaśnie?

 

Kiedy zmienisz zdanie o uchodźcach?

Zmienisz zdanie o wszystkich uchodźcach, kiedy zobaczysz informacje o napadach, gwałtach, czy jakimkolwiek przestępstwie popełnionym przez kogoś o ciemnym kolorze skóry. Będziesz winić całą grupę. Bo widzisz ich jako grupę. Ale powiem Ci coś: w tej grupie jest ktoś, kto żył jak Twój kuzyn, jak Twoja siostra, jak Twój bratanek. Ktoś, kto używa takiego samego telefonu, chodzi do takiej samej pracy.

Nie zmyśliłam ani jednej historii z tego posta. Te osoby żyją naprawdę. Znam tę kobietę z bazaru. Zapłakana dziewczyna z uniwersytetu uczyła się tureckiego razem ze mną. To czyjś kuzyn, kuzynka, siostra, brat, nauczyciel, sąsiad. A gdyby to była Twoja rodzina?

 

Fot. Pixabay

The following two tabs change content below.

Gosia (Rodzynki Sułtańskie)

Blog Rodzynki Sułtańskie powstał w 2012 roku i jest subiektywnym przeglądem blasków i cieni życia w kraju minaretów - piszę o kulturze, języku, kuchni, oswajaniu orientu, ale też uczeniu się siebie w nowym otoczeniu kulturowym. Więcej znajdziesz w zakładce "O blogu". Kontakt/współpraca: RodzynekSultanski [@] gmail.com

2 przemyślenia na temat “Kiedy zmienisz zdanie o uchodźcach?”

  1. ~Anka pisze:

    Ludźmi rządzi strach. O bezpieczeństwo i życie własnej kuzynki tu w Polsce, o brata w UK, o matkę, o siebie. Ludzie się boją, stąd agresja, jako najczystsza forma instynktu przetrwania. Wspomoglismy wielu uchodźców, naprawdę, ale tych właśnie ludzie na całym świecie boją się najbardziej. Nasze kuzynki, rodzice, bracia, siostru, dziewczyny, pracownicy. I nie chodzi o fałszywe oskarżenia czy podsłuchy, tylko o ich życie, które wiele razy było zagrożone lub stracone. I niestety, mimo, że wiem,wszyscy wiedzą, że wśród nich są ludzie okropnie doświadczeni przez los, uczciwi, to jednak zbyt dużo złego się stało. Młodzi mężczyźni, w sile wieku, a zaslaniali się kobietami i dziećmi. I to nie pojedyncze jednostki, setki, tysiące, szukający nie schronienia i pracy, a wysokiego socialu w postaci euro. I nie są to czcze słowa, jest cała masa świadków, moich znajomych np w Niemczech, którzy nierzadko przeprowadzali się, by spokojnie żyć, są dokumenty video…. Przykro mi to pisać, ale wszyscy oni wystawili wizytówkę tym uczciwym uchodzcom. A my też mamy prawo do strachu i obrony najbliższych. Pozdrawiam

  2. ~Jelbena pisze:

    Wpis w punkt!
    I tylko szkoda, że trzeba wciąż takie pisać. Że ludzie nie rozumieją. Że nie mają empatii. Szkoda, że często dopiero gdy nam przydarza się coś złego, zaczynamy patrzeć szeroko otwartymi oczami na świat.
    Nie znam nikogo, kto musiał przeżyć tak ciężkie chwile, ale chce mi się płakać, gdy czytam każdą historię taką i wściekam się, że rządzący tym światem też mają to w nosie. I na siebie się wściekam, że też mocna jestem w gębie, a w działaniu słaba jak barszcz.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


2 Flares Facebook 0 Twitter 0 Google+ 0 Pin It Share 2 Email -- 2 Flares ×